Bardzo nerwowa sytuacja na zagranicznych giełdach i utrzymujące się znaczne zniżki indeksów w Eurolandzie pozwalałyby przypuszczać, że mogłoby być gorzej. Przecież wczorajszy spadek w dużym stopniu był wynikiem odjęcia dywidendy od kursu BRE. Poza tym zniżki nie były duże. Można więc przypuszczać, iż ewentualne dalsze pogorszenie nastrojów w Eurolandzie, może w drugiej połowie sesji wywołać nerwowość i u nas, co przełożyłoby się na większą przecenę. Powrót ponad 1150 pkt. byłoby dobrym sygnałem na resztę dnia, zniżka poniżej 1139 pkt. może dać w rezultacie mocny spadek.

W Eurolandzie spadki wynoszą od 0,7% we Frankfurcie przez 1,7% w Londynie do nieco ponad 2% w Paryżu. Widać reakcję na każde drgnięcie kontraktów na Nasdaq, czy to w górę, czy w dół, co pokazuje, jak dziś jest nerwowo na rynkach akcji. Teraz kontrakty na Nasdaq tracą 8,5 pkt. Ważne dane o czerwcowej produkcji przemysłowej są dopiero o 15.15, ale czy przy tak emocjonalnych zachowaniach inwestorów będą one cokolwiek znaczyć. Na pewno wynik gorszy od oczekiwanego wzrostu o 0,4% będzie źle odebrany. Do tego dziś swoje wyniki za II kwartał opublikuje kilka dużych firm, w tym Apple, Caterpillar, General Motors, Motorola i Intel. Wygląda więc na to, że emocji na amerykańskich giełdach znów nie zabraknie.

My dodatkowo czekamy na komunikat z posiedzenia rządu, gdzie swój plan ma przedstawić minister Kołodko. Na rynku walutowym panuje spokój. Zmiany złotego odzwierciedlają trendy na światowych giełdach. Rosnące euro do dolara powoduje spadek ceny złotego do euro. Dolar w złotych kosztuje tyle samo, co wczoraj.