Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 22.07.2002 17:45

Po piątkowej fatalnej sesji w Stanach można się było spodziewać, że i u nas

nie będzie najlepiej. Początek sesji nie był dla byków miły, ale skala

spadków jeszcze nie była zbyt duża. Szybko zostało to jednak "naprawione"

Szybkim spadkiem o 10 pkt. Spadki się pogłębiły, gdy rozpoczęły się

notowania na rynku kasowym. Indeks zaczął poniżej 1100 pkt i przez całą

Reklama
Reklama

sesję nie udało mu się tego poziomu przekroczyć. Indeks01.gif Na kontraktach

mieliśmy próby podniesienia cen. Pomogła w tym poprawa nastrojów w Europie.

Wzrost nie był jednak na tyle silny, by zamknąć poranną małą lukę bessy.

Kontrakty01.gif Po tej nieudanej próbie kontrakty ponownie traciły na

wartości. Apogeum spadków mieliśmy tuż przed otwarciem notowań na rynku

amerykańskim. Ostatnie pół godziny to już kulminacja nerwowej atmosfery. Dow

Reklama
Reklama

Jones rozpoczął od spadku. Zjechał do -60 i w kilka chwil wyskoczył na +60.

Taki skok wywołał euforię zakupów na naszym rynku. Kontrakty skoczyły o 12

od poziomu właśnie zanotowanego minimum. Jednak w ostatnich minutach notowań

przewagę uzyskała podaż i notowania ponownie spadły w pobliże minimów, by w

końcu zamknąć się na 1098 pkt. Ta nerwowa końcówka wyraźnie pokazuje, że

rynek ostatnimi spadkami mocno się już zmęczył. Spadamy coraz niżej, a

Reklama
Reklama

ciągle nie było większej korekty, która choćby w najmniejszym stopniu

znosiła poprzedni ruch. Przecież nie możemy za taką traktować tych

poprzednich małych odbić. One nie zasługują na miano korekty tego trendu. Ta

korekta dopiero będzie. Oczywiście, kwestią otwartą pozostaje kiedy? Można

jej szukać łapiąc potencjalne poziomy wsparcia. Niestety zanim ten wzrost

Reklama
Reklama

nadejdzie można nieźle oberwać. Można też spokojnie czekać utrzymując

zaangażowanie w krótkich pozycjach, czekać na sygnały nadejścia korekty. W

tym drugim wypadku wiadomym jest, że część ruchu ucieknie ale z drugiej

strony, gracz nie będzie ponosił kosztów błędnych decyzji mających na celu

łapanie dołka. Jak do tej pory wygląda na to, że ten drugi wariant był

Reklama
Reklama

znacznie lepszy. Każda podjęta do tej pory próba łapania dołka kończyła się

kuksańcem od rynku. Warto być cierpliwym, ale najważniejszym to w to

uwierzyć. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama