W analizie sprzed 2 tygodni padła w tym miejscu liczba 1100 pkt., stanowiąca minimalny zasięg wynikający z szerokości formacji. Aż do poniedziałkowej sesji poziom ten stanowił, zdawało się, solidne i nieprzekraczalne wsparcie, z jedną wszakże wadą - geneza jego była czysto "psychologiczna", nie zaś "techniczna".
To mogło lec u podstaw poniedziałkowej przeceny. W wielu komentarzach przedsesyjnych pojawił się wątek znaczącego odreagowania, kiedy więc na otwarciu indeks otworzył okno bessy, inwestorzy dali wyraz swemu rozczarowaniu, pozbywając się akcji. Sam, przed sesją, oczekiwałem ukształtowania trzytygodniowego zniżkującego kanału - warunkiem była obrona okolic 1100 pkt. Teraz, gdy prognoza została zweryfikowana negatywnie przez sam rynek, można spodziewać się kontynuacji ruchu na południe o szerokość niedoszłej formacji, czyli do 1020 pkt. Na wykresach oscylatorów spadek WIG20 również sieje sporo spustoszenia. Pozytywna dywergencja na RSI uległa załamaniu. MACD w coraz większym tempie oddala się od sygnalnej. Mimo znacznego wyprzedania potencjał spadkowy CCI jest całkiem spory.
O ile w krótkim terminie (mimo wielu niepowodzeń byków) raz po raz pojawiać się będą głosy o nadchodzącej korekcie, o tyle w wymiarze szerszym niż kilka sesji, rozstrzygnięcia co do losów GPW dokonały się z chwilą sforsowania poziomu 61,8-proc. zniesienia. Był to prawdopodobnie ostatni czynnik techniczny utrzymujący kapitał średnioterminowy na długich pozycjach. Spadek poniżej należy odbierać jako zapowiedź testowania minimum z września 2001 r. Mocnym oporem jest środek długiego czarnego korpusu z czwartku na wysokości 1170 pkt.
W odniesieniu do najdłuższego horyzontu nie ma powodu, by zmieniać konkluzję ostatniej analizy, zakładającej realizację formacji RGR-a i spadki rynku w okolice 700-800 pkt.
Benedykt Niemiec