Ostatnie dwa dni potwierdzają więc, że strona podażowa w górnych partiach wysokiej czarnej świecy z 25 lipca trzyma się dość mocno i nie zamierza łatwo poddać tego rejonu.
Powodów do optymizmu nie daje także baza wynosząca na zamknięciu prawie - 6 pkt. Jej wahania w ostatnim czasie potwierdzają wprawdzie sporą zmienność oczekiwań i niezdecydowanie, co teoretycznie można uznać za element sprzyjający odreagowaniu spadków, ale biorąc pod uwagę jak szybko wyczerpał się zapał popytu jest raczej wątpliwe by w obecnej sytuacji był to wiarygodny sygnał. Na najszybszych wskaźnikach w dalszym ciągu mamy ważne sygnały kupna, jednak także to zbyt mało by spodziewać się wkrótce większego wzrostu. Wspomniane górne partie świecy z 25 lipca, z otwarciem na wysokości 1102 pkt. wydają się wprawdzie w perspektywie najbliższych kilku sesji być w zasięgu strony popytowej, ale znacznie silniejsze opory znajdują się nieco wyżej. Należą do nich niewielka luka bessy z 22 lipca w przedziale 1118-1120 pkt. oraz szczególnie istotna linia trendu spadkowego z połowy czerwca biegnąca obecnie na wysokości 1131 pkt. Bez ich sforsowania trudno raczej myśleć o przechodzeniu na długą stronę rynku nawet w kilkudniowej perspektywie, a biorąc pod uwagę, że na razie rynek sprawia wrażenie "zaskoczonego" zahamowaniem przeceny jest dość prawdopodobne, że w najbliższym czasie będzie to niezwykle trudne zadanie.