Później znowu doszło do osłabienia, jednak notowania i tak zakończyły się względnie optymistycznie - DJIA zanotował niewielki spadek a Nasdaq Composite wzrost. Obroty na NYSE nieco wzrosły, na Nasdaq`u wyraźniej spadły. Na wykresach DJIA i S&P 500 ukształtowały się świece z długimi cieniami z obu stron, sygnalizujące większą niepewność rynku. Mogą one być zwiastunem spadkowej korekty. Po sesji Nivida ostrzegła, że jej przychody w drugim kwartale będą zdecydowanie niższe od oczekiwań. Indeks handlu posesyjnego (AHI) zniżkował o 0,6%. Dzisiaj przed rozpoczęciem sesji dane dotyczące PKB w drugim kwartale a tuż po rozpoczęciu notowań - indeks aktywności sektora wytwórczego regionu Chicago. Jeżeli dane będą gorsze od prognoz (dość prawdopodobne) mogą stać się powodem do spadków w trakcie dzisiejszej sesji. Największym zagrożeniem dla rynku w najbliższych tygodniach mogą być właśnie dane makro.
Zamknięcie w USA nie będzie stanowić istotnej wskazówki dla naszego rynku. Wczoraj było widać u nas wyraźną polaryzację - z jednej strony mocno taniejąca KGHM, z drugiej wyraźne odbicie w sektorze bankowym. Duży popyt w pierwszej fazie sesji to prawdopodobnie efekt aktywności kapitału zagranicznego. Osłabienie w drugiej fazie sesji to z kolei konsekwencja braku popytu ze strony największych krajowych inwestorów, którzy na obecnym etapie bardziej zainteresowani są akumulacją akcji niż wyciąganiem kursów. W takiej sytuacji na najbliższych sesjach dużych zmian indeksów może nie być. Nasz rynek prawdopodobnie będzie próbował doczekać do korekty w USA. Jeżeli nie będzie ona bardzo gwałtowna można będzie liczyć na stopniową poprawę notowań. W ramach tej poprawy WIG20 miałby szansę na wzrost do strefy oporów 1100 - 1135 pkt (luka bessy z 22 lipca i linia trendu spadkowego). Ponieważ dzisiaj rynki europejskie czekać będą na dane z USA, sesja na naszym rynku może mieć dość monotonny przebieg. Najbliższym wsparciem dla WIG20 jest 1042 - 1044 pkt (podstawy świec z końcówki ubiegłego tygodnia) a oporem - 1082 pkt (wczorajsze maksimum).