Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 01.08.2002 08:35

Patrząc na przebieg sesji w USA trudno w ogóle zauważyć jakiś wpływ danych

makro.

Zupełnie jakby inwestorzy je zignorowali i tak faktycznie było, w czym

zasługa po pierwsze dużego optymizmu wywołanego ostatnimi dwoma ogromnymi

rajdami (teraz każdy boi się, że i jego może to ominąć, bo przecież niemal

Reklama
Reklama

wszyscy wiedzą, że dołek już był), a po drugie wszystkich komentarzy

analityków i dziennikarzy, którzy uznali, że dane o PKB to przecież już

przeszłość i teraz liczy się nadchodzące ożywienie. Jak zwykle słynny

ostatnie dwa lata "następny kwartał". O tym następnym kwartale nie tak wcale

optymistycznie wypowiadał się też wieczorem A. Greenspan. Jak zwykle zbyt

dużo

Reklama
Reklama

ogólników, by wyciągać jakieś konkretne wnioski, ale uwagę zwracał brak

optymizmu (Wall Street oczekiwała pomocy po tak dużych ostatnich spadkach

indeksów),

oraz nieco narzekania na rynek pracy, co w świetle jutrzejszych danych o

bezrobociu może mieć znaczenie w końcówce dzisiejszej sesji w Stanach.

Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy to danych nie zabraknie i to nie tylko w

Reklama
Reklama

USA. Z samego rana mamy indeks zaufania konsumentów we Francji, indeksy PMI

przemysłu wytwórczego dla Francji, Włoch i Niemiec, a o 10:00 dostaniemy

wartość tego indeksu dla całej strefy euro. To dopiero przystawka. W

południe dynamika sprzedaży detalicznej dla strefy euro, o 13:45

prawdopodobne pozostawienie stóp procentowych bez zmian przez ECB. O 14:30 w

Reklama
Reklama

Stanach tradycyjnie czwartkowa liczba wniosków bezrobotnych, a na koniec

naszej sesji o 16:00 dynamika wydatków na inwestycje budowlane i

najważniejszy chyba dzisiaj indeks ISM. Sporo tego

Czeka nas więc mała lawina danych, ale po wczorajszej sesji w USA podchodzić

się będzie do nich z nieco większym dystansem. Skoro tak duże korekty w tak

Reklama
Reklama

ważnych danych są przez inwestorów ignorowane (w krótkim terminie), to i

dzisiaj nie powinno być żadnych gwałtownych ruchów. Rynkami zaczęły teraz

rządzić emocje i tutaj nie liczą się informacje, które docierają do

inwestorów, ale ich nastrój. Ten jest dość optymistyczny (w USA), choć

przestrzegam przed głoszeniem hossy. Wzrosty oparte na emocjach i nadziejach

Reklama
Reklama

bywają dość spore i szybkie (szczególnie na tak wyprzedanym rynku), ale

nigdy nie są podstawą do trwałego ruchu indeksów na północ. W momencie gdy

zmieni się nastrój, rynki powinny znów zalać lawina podaży. Pytanie tylko

kiedy ... i chyba nie można teraz na nie odpowiedzieć. Na wykresach do

oporów zostało nieco miejsca. Dobrze by było, by indeksy doszły do tych

poziomów i tam ostatecznie zdecydowały, czy obecny ruch jest tylko szybką

korektą wyprzedanego rynku, czy może jednak wrócą nad wrześniowe dołki i na

dłużej zakończą spadki Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif Póki co w krótkim

terminie można jeszcze zachować optymizm, choć po kolejnych złych

informacjach coraz mniejszy.

Dax zakończył sesję na minimach spadkiem 4,6% i z rana powinien dzisiaj

odbijać co pomagać będzie naszym kontraktom. Obraz psują wprawdzie spadki w

handlu posesyjnym w Stanach, ale na parę punktów można jeszcze przymknąć

oko.Na naszym rynku dość sporo dyskutowano o dwóch wydarzeniach. Pierwsze to

obniżka

ratingu przez S&P, która chłodzi trochę nastroje i jest jak to słusznie ujął

Balcerowicz "ostrzeżeniem dla rządu". Drugie to deficyt, którego struktura

pokazuje kolejny dość znaczny wzrost eksportu. Tutaj mocno podziałało

osłabienie rodzimej waluty i to powinno inwestorów cieszyć, bo bez eksportu

mówienie o ożywieniu jest naiwną nadzieją. To jednak stare sprawy

zdyskontowane przez rynek. Z nowych inwestorzy cieszyć się mogą z lepszych o

ponad 50% wyników Computerlandu i oczekiwać na kolejne przyjemne

niespodzianki. Ze złych informacji nic ciekawego na hajmniej tak to wygląda) odbierać jako

akumulację, a chęć do jej zakończenia i wzrostu rynek pokazywał wczoraj.

Najważniejsze opory mamy obecnie w okolicach 1115 dla Indeks.gif i 1120 dla

Kontrakty.gif To oczywiście poziomy nie do ruszenia na dzisiaj, podobnie

jak górne ograniczenie kanału wzrostowego na indeksie. Dobrze to pokazuje,

że miejsca na łatwe wzrosty za dużo nie ma i tutaj sytuacja bardzo podobna

do USA. Jednak jeśli Amerykanie ignorują tak duże korekty PKB, to nas wcale

nie muszą straszyć jakieś opory. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama