Biorąc jednak pod uwagę mniejsze obroty towarzyszące testowi sugerujące, że wzrost był wynikiem cofnięcia podaży, a nie większej presji popytu trudno było raczej spodziewać się innego efektu. Pozostająca na minusie baza, która wczoraj na zamknięciu sięgnęła prawie 17 pkt. także nie świadczy najlepiej o oczekiwaniach co do poprawy dalszej poprawy koniunktury w najbliższych dniach.

Powstała na wykresie świeca doji po raz kolejny potwierdziła zwiększoną aktywność podaży w górnych partiach wysokiej czarnej świecy z ubiegłego czwartku, z otwarciem na wysokości 1102 pkt. Nie jest to więc dobry prognostyk jeśli chodzi o kierunek koniunktury w najbliższych dniach, a wręcz przeciwnie nieudane próby przebicia tego oporu mogą zrazić nawet bardziej optymistycznie nastawionych inwestorów. "Paliwa" stronie popytowej nie dostarczą też zapewne ostatnie notowania na giełdach amerykańskich, które znowu postawiły pod znakiem zapytania scenariusz zakładający, że ostatnie odbicie jest wstępem do większej poprawy koniunktury na tamtejszych rynkach. Jest dość prawdopodobne, że w ramach dyskontowania kolejnej przeceny początek dzisiejszej sesji może przynieść u nas atak na dolną granicę stabilizacji na wysokości ok. 1050 pkt. Jej przebicie otworzyłoby z kolei drogę dla spadków w okolice ostatnich minimów na poziomie 1025 pkt., chociaż w perspektywie najbliższych kilku dni ten poziom nie powinien zostać raczej sforsowany.