Porównując ten okres do ostatniej rekordowej (pod względem dynamiki) przeceny, można być nieco znużonym.

Jeśli chodzi o prognozowanie dalszych ruchów, to wydaje się, że w tej chwili zbyt dużo jest niewiadomych, by bez drżenia w głosie móc polecać jakieś pozycje. Każda strona znajdzie argumenty dla swoich inwestycji, a o ich słuszności zadecydują najprawdopodobniej rynki światowe, gdzie inwestorzy skończyli wzrosty związane z odreagowaniem wyprzedanego rynku i zaczęli poszukiwanie innych powodów do kupna. Problem tylko w tym, że takie racjonalne powody bardzo trudno znaleźć, choć jak wiemy amerykańska wyobraźnia potrafi zaskakiwać.

Łamany kołem, skłonny byłbym uznać trwającą na naszym rynku konsolidację za akumulację akcji i budowanie podstaw pod przyzwoitą korektę. Potwierdzeniem optymistycznego scenariusza byłoby wyjście kontraktów nad poziom 1120 pkt., gdzie zbiegają się dość ważne opory; pierwsze zniesienie (23,6%) przeceny, mała nie zakryta luka bessy etc. W odniesieniu do indeksu bardzo blisko analogicznego poziomu przebiegać też będzie linia trendu spadkowego pociągnięta od połowy czerwca przez 3 kolejne szczyty. Wyjście nad te poziomy wlałoby w serca techników nieco więcej średnioterminowego optymizmu. Proszę jednak nie zapominać, że póki co dalej mamy trend spadkowy i w obecnej sytuacji głosowanie kapitałem za takim optymistycznym scenariuszem jest zdecydowanie zbyt ryzykowne.

Marek Pryzmont

PARKIET