Pretekstem do wzrostów stała się pomoc finansowa MFW dla Brazylii (pożyczka w wysokości 30 mld USD). To poprawiło zdecydowanie notowania banków mocno zaangażowanych w tamtym regionie - Citigroup i J.P. Morgan. Optymizm był na tyle duży, że właściwie zignorowano istotne ostrzeżenia spółek z sektora elektroniki użytkowej - Best Buy i Ultimate Electronics. Co prawda kursy obu firm zniżkowały, ale na cały rynek technologiczny nie miało to wpływu. Notowania zarówno na NYSE jak i na Nasdaq`u zakończyły się znacznymi wzrostami a na wykresach indeksów uformowały się wysokie białe świece. Obroty na obu rynkach znowu do imponujących nie należały - na NYSE nieco wzrosły, na Nasdaq`u minimalnie spadły. Pomimo optymistycznego zakończenia sesja przynosi pewne elementy niepewności. DJIA dotarł bowiem do linii trendu spadkowego a S&P500 w jej pobliże. Z drugiej strony Nasdaq Composite pokonał wczoraj analogiczną linię, ale miało to miejsce przy tak niskich obrotach, że ruch te na razie można traktować w kategoriach naruszenia oporu. Mimo iż w perspektywie krótkoterminowej nadal są szanse na kontynuację wzrostu, dzisiaj bardziej prawdopodobne są spadki.
Trudno pisać o wpływie sesji w USA na nasz rynek. Od trzech tygodni wykazujemy niską korelację z tym, co dzieje się na zachodzie. Wydaje się, że dzisiaj powinna być konsekwencja i rynek nie powinien zareagować mocno na wczorajsze wzrosty w USA. Tym bardziej, że dzisiaj bardziej prawdopodobne są tam spadki. Fakt, że niewiara we wzrosty jest coraz większa, zatem podłoże do nieoczekiwanego ruchu jest bardzo dobre. Wydaje się jednak, że taki ruch nie nastąpi jeszcze dzisiaj. Krajowi inwestorzy instytucjonalni czekają prawdopodobnie na publikację kwartalnych wyników przez następne spółki (TPSA, PKN, Prokom, Softbank). Wstrzemięźliwość popytu jaką można obserwować na ostatnich sesjach związana jest najprawdopodobniej z niepewnością co do wyników. Jeżeli jednak nie okażą się one tak zaskakująco złe jak np. w przypadku Pekao, to rynek powinien ruszyć do góry. Większy wzrost możliwy byłby jednak nie wcześniej niż na początku następnego tygodnia. Jest też dość prawdopodobne, że rozpocząłby się w momencie osłabienia na rynkach zachodnich. Dzisiaj jednak sesja może być tak nudna jak wczorajsza. Pierwszym oporem dla WIG20 jest 1063 pkt (połowa czarnej świecy ze środy). Następnym jest linia trendu spadkowego - 1085 pkt. Dotarcie w te rejony w trakcie dzisiejszej sesji nie jest zbyt prawdopodobne.