indeksach, co jeśli dodać środowe harce daje całkiem przyzwoity wynik.
Wzrosty napędzał głównie sektor detaliczny, po dobrych wynikach i prognozach
spółek. W
środku sesji indeksy zanotowały spory spadek przechodząc szybko na minusy w
czym główna zasługa publikowanego o 18:00 wskaźniku nastroju przedsiębiorców
w rejonie Filadelfii
Zamiast oczekiwanego 7,8 było -3,1. Spadły nowe zamówienia, dostawy i chyba
najbardziej oczekiwania na przyszłość. Nie dziwne więc, że mocno
rozczarowało to inwestorów. Był to
pierwszy negatywny odczyt od grudnia. Wprawdzie w przypadku tych danych
występują spore wahania i lepiej patrzeć na dłuższe trendy, ale jest to
spore ostrzeżenie. Wskaźnik na tym poziomie dawał z reguły negatywny
(poniżej 50 - analitycy z Lehman Brothers wyliczyli nawet dokładnie 48,5)
odczyt ISM. Jeszcze przed tymi danymi rynki dostały kolejne
dane makro, ale już nie tak rozbieżne, a więc bez większego wpływu na
rynek. Liczba wniosków od bezrobotnych była nieco większa od prognoz (388k
wobec prognozy 380k), a produkcja przemysłowa wbrew oczekiwaniom braku
zmiany, wzrosła o 0,2% choć to głównie dzięki sprzedaży samochodów
(największa sprzedaż od stycznia 2000), a to nie
będzie trwałym czynnikiem. Bez samochodów produkcja tak naprawdę spadła,
więc z lepszych danych od prognoz nikt się specjalnie nie cieszył. To był
pierwszy (wykluczając samochody) spadek w tym roku.
Czy złe dane to złe dane, czy złe dane to dobre dane ? Takie dziwne pytanie
powinne złych danych.
Nieco perwersyjne, ale co zrobić. Mało kto zauważa, że kilkanaście miesięcy
kilkakrotnych obniżek stóp nie pomogło indeksom (poza tygodniowymi przerwami
w spadkach). Naiwności jednak giełdowych inwestorów się nie oduczy i czynnik
stóp procentowych i czytania danych makro wspak trzeba będzie brać pod
uwagę. Obniżka stóp powinna być w najbliższych tygodniach chyba jedynym
czynnikiem który może dawać impuls do wzrostu. O fundamentach nawet nie
wspominam, bo przewartościowanie rynku przypominam i przypomnę jeszcze nie
raz w Weekendowych, a ogromne wyprzedanie rynku które do tej pory napędzało
indeksy chyba już do końca na obecnych poziomach zanikło. Trzeba szukać
nowych powodów do kupna, a poza spekulacjami o obniżkach innych na razie nie
widzę. Widzę za to opory, z którymi indeksy mogą mieć spore kłopoty.
Technicznie są też dobre wieści, gdyż ostatnie dwa dni zapewniły pokonanie
linii trendu już na wszystkich indeksach Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif To
zapewne też pomogło nieco w ostatnim wzroście. Teraz jednak może być problem
z oporami, ale zbyt mało jest optymizmu i nie wygląda to jeszcze tak
świetnie, by rezygnować z optymizmu. Dopiero gdy będzie jasne "że teraz
tylko do góry" to wtedy będzie wiadomo, że wzrost się kończy ;-).
Po sesji AHI było na plusie, ale po wynikach DELL rozpoczął się mały spadek.
Wyniki były dość dobre i zgodne z prognozami 19 centów na akcje. To jedna z
niewielu firm, która rozwija się w tych trudnych czasach, ale kurs też się
za mocno rozwinął już wcześniej, więc Dell po sesji skończył zaledwie na
+0,26%. AHI na symbolicznym minusie, podobnie jak obecnie kontrakty w USA.
Na dzisiaj sporo mamy danych makro i chyba nieco więcej o nich dopiero w
czasie sesji. Pierwsza seria o 14:30 - sytuacja na rynku nieruchomości i
inflacji (CPI), a później o 15:45 - ważne wstępne dane o indeksie nastrojów
konsumentów.
Euroland z racji że działa trochę dłużej będzie wolał poczekać na te dane,
bo najprawdopodobniej właśnie one zadecydują o wyniku dzisiejszej sesji w
USA. Z rana powinny być jednak plusy, podobnie jak nasz rynek, który będzie
chciał nadrobić ostatnią dobrą atmosferę na świecie. Poza wydarzeniami w USA
u nas oczywiście ze względu na święto nie zdarzyło się nic ciekawego.
Żadnych bankructw, fuzji, czy nowych afer. Przynajmniej ja w świątecznym
nastroju o nich nie słyszałem, lub słyszeć nie chciałem. Chodzimy i chodzić
będziemy w rytm światowych giełd, więc także u nas powinny być dzisiaj
jakieś plusy. Technicznie patrząc do okolic 1115 oba rynki powinny dotrzeć.
Kontrakty.gif Indeks.gif Nie wiem tylko, czy poza plusowym otwarciem nasz
rynek będzie dzisiaj stać na cokolwiek poza marazmem. Większość inwestorów
zrobiła sobie długi weekend i aktywność będzie bardzo niska. Czy ktoś to
będzie chciał wykorzystać ? Na takich sesjach to zawsze jest zgadywanka. Ja
cały czas z optymizmem patrzę na rynek, ale wolałbym wzrost zobaczyć raczej
w poniedziałek na większym wolumenie, niż dzisiaj jakieś dziwne podciąganie
rynku małymi transakcjami. Z reguły nie jest to trwały wzrost, choć na taki
i tak nie liczę. MP