Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 27.08.2002 17:24

Na kontraktach zaczęło się zaskakującym nieco minusem (jednocześnie minimum

sesji), a na rynku kasowym podobnym do wczorajszego marazmem. Jeszcze kilka

minut po 10:00 część spółek była w ogóle nie otwarta, a na części obroty

liczone były zaledwie w dziesiątkach tysięcy. Pierwsze większe transakcje

pokazały się na TPS, a za kilka minut dołączył PKN i KGHM. To dało sporo

Reklama
Reklama

optymizmu i podciągnęło rynki pod ostatnie szczyty, który na kontraktach

wypadał na 1144 pkt. Nieco to było na siłę, a zresztą przejście przez

szczyty na tak mizernym obrocie nikogo do gry by nie wciągnęło, szczególnie

przed danymi w USA. Zaczęła się więc mała korekta, po której mieliśmy prawie

3 h trendu bocznego w dość wąskim zakresie. W tej części sesji najsłabiej

zachowywał się PEO, który notował nawet kilkuprocentowy spadek na sporym już

Reklama
Reklama

wtedy obrocie.

Przełomowym momentem sesji były dane o 14:30. Zamówienia na dobra trwałego

użytku w USA wzrosnąć miały 1,4% a podano wartość 8,7%. To najwyższy wzrost

od ostatniego 9,2% w październiku zeszłego roku. Dane mocno zaskoczyły

rynek, bo to mocny kontrast dla złych danych z ostatnich tygodni i trudno

było oczekiwać takiego wzrostu zamówień. Tutaj do zwiększenia wahań mocno

Reklama
Reklama

przyczyniają się zawsze zamówienia na samoloty i podobnie jako ostatnio

posłały wskaźnik na spore minusy, tak teraz pomogły osiągnąć lepszy wynik.

Uproszczeniem jednak byłoby przypisywanie tak dobrych danych jednemu

sektorowi. Większość składników danych była po prostu bardzo dobra. Sytuacja

trochę kłopotliwa dla prognozujących dane analityków i trzeba zauważyć, że

Reklama
Reklama

ostatnio nie dotyczy to tylko popularnego zaniżania danych. Spore

rozbieżności pojawiają się w obie strony.

Reakcja na rynkach Eurolandu była natychmiastowa. Trochę to śmiesznie

wyglądało, że rynki europejskie cieszą się z amerykańskich danych bardziej,

niż sami Amerykanie. Kontrakty na NQ i SP ledwo co wyszły na plusy, ale

Reklama
Reklama

Euroland nie przejmował się umiarkowaną reakcję i ruszył do mocnego wzrostu,

w którym nasz rynek był chyba liderem. Wyszliśmy bowiem nad poranne maksima

i pękł opór na ostatnim kontraktowym szczycie 1144 pkt. To wywołało z

początku euforię, a później lawinę uciekających krótkich pozycji. Każda

korekta wykorzystywana była do silnego kupna. Dziwny jest nasz rynek, który

Reklama
Reklama

z USA nie ma wcale tak dużo wspólnego, a reaguje na dane z tego rynku

mocniej niż na wiadomości z rodzimych spółek. Trochę tutaj podziałało

zniecierpliwienie marazmem, a trochę mocne sygnały techniczne. Paręnaście

punktów nad 1144 przebiliśmy bez trudu kolejne opory, a zasięg po wybiciu z

flagi zaprowadzić miał nas w okolica konsolidacji z początku lipca. To

wszystko działało na wyobraźnię. Maksimum sesji zrobiliśmy na kilkanaście

minut przed zamknięciem aż na 1179 pkt. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Warto przy tym zauważyć, że banki praktycznie nie brały udziału w tym

wzroście. Głównie KGH PKN TPS i PKM pociągnęły cały rynek. Rzadko zdarza się

tak widoczne oderwanie całego bankowego sektora. Mocny niepokój budzić

powinien też olbrzymi spadek LOP podczas niemal całego wzrostu. Tylko z

początku kupowali optymiści liczący na pozytywną reakcję po danych, a

później mieliśmy niemal wyłącznie festiwal zamykania krótkich pozycji. To

nie wróży dobrze trwałości trendu.

Rozczarowanie przyszło dopiero o 16:00 kiedy to kolejne amerykańskie dane

schłodziły nieco rozpalone bycze głowy. Wskaźnik zaufania konsumentów spadł

do najniższego poziomu w tym roku 93,5 pkt. a miał wynieść 97,0. Nie pomogły

tutaj ani silne wzrosty indeksów, ani podpisywane przez CEO raporty

finansowe (wydarzenie czysto medialne mające na celu poprawę właśnie

nastrojów i zaufania). Dramatycznie spadła zarówno ocena dane okazały się tym razem słuszne. Nasz rynek miał

więc trochę szczęścia, bo gdyby dane podawano wcześniej, to w ślad za

światowymi indeksami moglibyśmy oddać nawet cały wzrost. Tak skończyło się

tylko przeceną na fixing, choć i ta zrobiła wrażenie. Od ostatniej

transakcji skończyliśmy 11 pkt. niżej, od maksimum sesji 18 pkt.

Obrót na sesji był bardzo przyzwoity i choćby tylko to poprawi nastroje.

Teraz wszystko zależy od zamknięcia w USA (i wyników HP po sesji), choć

będzie ono zapewne i tak byczo interpretowane. Wspominałem o tym w zeszłym

tygodniu, że bardzo często po dużych wzrostach w USA nasz rynek w końcu nie

wytrzymuje i zaczyna gonić światowe indeksy. Problem był z reguły w tym, że

wtedy już większość z nich formowała szczyty i to co przez nasze

fundusze/inwestorów odbierane było jako korekta było faktycznie odwracaniem

trendu. Wtedy "prawo longa" działa w sposób wzorowy. Wydaje mi się, że

jesteśmy obecnie właśnie w takim okresie. Dopóki nie będzie jakiś większych

spadków na rynkach zagranicznych to prawo longa nie powinno być ukarane.

Jednak nie liczyłbym już na pomoc zachodnich indeksów, a i nasz potencjał

powoli dobiega końca, na co wskazują choćby Zniesienia.gif Oczywiście jeśli

mamy nowy długoterminowy trend wzrostowy, to zniesienia nie będą miały

żadnego znaczenia, ale dla mnie póki co wzrost ma charakter jedynie korekty

ostatniej fali spadkowej, tak więc z optymizmem na tych poziomach bym już

nie przesadzał. Oczywiście w krótkim terminie mamy narazie dalej trend

wzrostowy i jakakolwiek inna pozycja niż długa byłaby zbyt dużym ryzykiem i

niepotrzebną walką z trendem. Jednak hossy nie wypatruje. Jeśli chodzi o

jutrzejszą obniżkę stóp, to prawdopodobnie dzisiejsze dane o cenach żywności

przesądziły o cięciu 50 pb. Kolejny ich spadek zaowocuje zapewne inflacją w

sierpniu zbliżoną (lub nawet niższą !! - ostatni raz) do lipcowego 1,3% W

takiej sytuacji nie widać barier dla obniżki stóp. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama