Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 29.08.2002 08:32

Można się trochę pomęczyć i podać powody spadku, choć ja wolałbym spojrzeć

na wykresy, gdzie po przedwczorajszym przebiciu linii trendu, takie spadki

są dla techników czymś zupełnie naturalnym. Dow.gif SP500.gif a dodatkowo

Nasdaq.gif rozpoczął wczorajszą sesję od luki, co tylko wzmocniło sygnał

sprzedaży. Często zastanawia mnie, czemu serwisy czy CNBC nie mogłoby

Reklama
Reklama

czasami wrzucić takich wykresów (sic) skoro trzy czwarte Wall Street i tak

je sobie przecież ogląda. Wczorajsza sesja potwierdza założenie, że

korekcyjny ruch ma się w USA już ku końcowi. Zatrzymanie na najważniejszych

oporach i powrót do trendu spadkowego byłby rajem dla techników.

Przestrzegam jednak także przed przesadnym pesymizmem. Po kilkutygodniowej

fali wzrostowej zmieniło się trochę nastawienie do rynku i wmawiane przez

Reklama
Reklama

wszystkie serwisy ustanowienie dna bessy będzie jeszcze działać na

inwestorów. Nie może po prostu odbyć się bez próby łapania dołka,

podciągania rynku, a może nawet ponownego testowania oporów. Tak jak mówiłem

wcześniej ich przebicie będzie moim zdaniem pułapką, ale sam kolejny test

starczyłby na parę dni wzrostu. To już zależy tylko od danych makro i w

krótkim terminie trudno teraz jasno powiedzieć co zrobi USA. Będzie walka

Reklama
Reklama

między zwolennikami wyimaginowanej hossy wciskanej ludziom przez wszystkie

serwisy (i części najbardziej znanych analityków - wspomniany wczoraj Barton

Bigs chyba znów trafił w lokalny szczyt ;-), a przestraszonymi obrazem

technicznym i fundamentalnym rynku.

Byki ratować mógłby wczorajszy niski obrót, ale to raczej nie brak

Reklama
Reklama

sprzedających, a specyfika sierpniowych sesji, do których dochodzi jeszcze

poniedziałkowe Labor Day, które jest dniem wolnym od sesji, a co za tym

idzie poprzedzający to tydzień zawsze cechuje zmniejszona aktywność.

Jeśli szukać jednak powodów spadku (poza wykresami), to w czołówce był

oczywiście Nortel Networks spadający ponad 15% po informacjach o

Reklama
Reklama

zwolnieniach 7k pracowników i obniżeniu prognozy przychodów w trzecim

kwartale o 10%. Przed sezonem ostrzeżeń nie robi to zbyt dobrej atmosfery.

Do tego Prudential obniżył rekomendacje dla sektora półprzewodników. Takich

"downgrade" było trochę więcej, ale nie ma sensu wszystkiego wymieniać. Z

samych spółek uwagę przykuwał także HP, który po wczorajszych wynikach

Reklama
Reklama

rozczarował inwestorów prognozami na kolejne kwartały i też zanurkował.

Wprawdzie tylko 1,5%, ale pomógł w psuciu atmosfery. Honor byków ratował

chyba tylko Philip Morris rosnący po ogłoszeniu zwiększenia dywidendy. To

jedno z niewielu zielonych miejsc na tablicy notowań. Warto jeszcze

wspomnieć o małym uspokojeniu na rynku ropy. Przedstawiciele OPEC zapewniali

rynek, że zwiększą produkcję by zapobiec dalszym zwyżkom cen ropy. To

oczywiście dobra informacja, choć spółki z sektora paliwowego dały

oczywiście nura, z Exxon Mobil na czele.

Po sesji nic się nie wydarzyło. AHI blisko zera, podobnie jak obecnie

wskazania kontraktów. Rynek skończył mniej więcej na poziomie zamknięcia

rynków Eurolandu, więc z rana nie powinno być na tych rynkach większych

fajerwerków. Wszyscy wyczekiwać będą zresztą na dane o 14:30. Poza

tradycyjnymi wnioskami od bezrobotnych, opublikowana zostanie zrewidowana

(ale jeszcze nie końcowa) wartość PKB za II kwartał. Prognozowany jest brak

zmian (lub symboliczny wzrost) do podanego miesiąc temu wzrostu 1,1%. Nie

wiem czy analitycy faktycznie prognozują brak zmian, czy już czują się tak

totalnie zagubieni ostatnimi wahaniami tego wskaźnika, że nawet nie próbują

już go określać ;-) Przypomnę bowiem, że wstępne dane wynieść miały 2,3%, a

było 1,1%. Tylko czy to ważne ile teraz wynosi, skoro jak pokazują ostatnie

korekty, okazać się może za 2 lata, że tak napuż zależy od komentarzy czołowych analityków.

A co u nas ? Nie pokazały się żadne rewelacje po sesji, choć rewelacją cały

czas pozostaje przedwczorajszy wzrost. W obliczu coraz mocniejszych spadków

w USA nasz rynek faktycznie powtarza swoje schematy. Mowa tutaj o

wspominanych ostatnio wzrostach w momencie gdy rynki zagraniczne odwracają

trendy wzrostowe. Nasi inwestorzy/fundusze zabierają się wtedy do odrabiania

zaległości licząc jedynie na ruch korekcyjny w USA, podczas gdy ten spada

coraz mocniej. Wtorkowa sesja z nowymi maksami i szaleńczym wzrostem jest

chyba tego najlepszym przykładem. Dax na przykład spadł tylko wczoraj ponad

4% , tak więc zdecydowanie nie jest to najlepszy moment na wzrosty. Taki był

kilka tygodni temu, ale nie został przez nasz rynek wykorzystany (czysto

technicznie i spekulacyjnie, bo wyniki spółek każdy chyba pamięta).

Nadrabianie teraz i urządzanie takich byczych rajdów przyczynia się tylko do

lekkiego ogłupienia i osłupienia większości inwestorów (w tym mnie ;-), no i

trochę psucia rynku. Ale taka to już nasza specyfika i trzeba się po prostu

dopasować.

Dzisiaj sesję rozstrzygnie najprawdopodobniej dopiero reakcja na dane w USA

(nie same dane). Do tego czasu zmiany nie powinny być zbyt duże. Oporem

stały się obecnie ostatnie szczyty, gdzie podaż powinna być bardzo silna.

Sporo osób liczyć będzie na zrobienie podwójnego szczytu, który z reguły

kończy takie trendy wzrostowe. Szczerze mówiąc takie rozwiązanie póki co

najbardziej mi pasuje. Wiązałoby się to jeszcze z jednym ruchem wzrostowym -

tak akurat na koniec sierpnia pod amerykańskie window dressing na koniec

miesiąca. Później powinny wrócić misie. Tradycja dołka

wrześniowo/październikowego musi być podtrzymana (chyba za dużo osób na to

liczy - spadki więc będą dłuższe ;-) Wsparciami pozostają oczywiście linie

trendu i dość ważne 1100 pkt. na indeksie. Bez złych danych poziom ten nie

powinien być dzisiaj nawet naruszony. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama