Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 30.08.2002 08:09

Łapacze dołków nie zawiedli. Ostatnie sesje to zbyt szybkie spadki jak na

świetne nastroje panujące na Wall Street jeszcze kilka dni temu. Zawsze po

takich przecenach (zasłużonych - ale dla niektórych zaskakujących) pokazują

się inwestorzy polujący na okazyjne kupno w czasie korekty. To raczej proces

odwracania ostatniego trendu wzrostowego, a nie korekta, ale takich sytuacji

Reklama
Reklama

mieliśmy już w bessie dziesiątki, a inwestorzy i tak będą kupować, bez

względu na sensowność swoich argumentów. W krótkim terminie rynkiem rządzi

przecież niemal wyłącznie psychologia, a ta wczoraj na początku sesji kazała

kupować. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

O danych makro sporo pisałem wczoraj więc nie ma sensu powtarzać. Warto

jedynie pamiętać o coraz gorszych danych z rynku pracy, który nie tylko źle

Reklama
Reklama

wpłyną na przyszłotygodniowe dane o stopie bezrobocia, ale też będą mieć

znaczenie dla wskaźników nastroju, czy wydatków konsumentów. Są to już nie

pierwsze sygnały ostrzegawcze, choć zapewne w rzeczywistości jest nieco

gorzej, a Greenspan kilka tygodni temu ostrzegał rynek przed wzrostem

bezrobocia zapewne znając już większość danych, które my dopiero powoli

poznajemy.

Reklama
Reklama

Przebieg sesji w USA charakteryzował się dość sporą zmiennością i dość

niskim (tradycyjnie ostatnio) obrotem. Po słabym otwarciu indeksy szybko

odrobiły spadki wychodząc plusy. Później spora korekta i dopiero na koniec

sesji ładny wzrost. Dow skończył wprawdzie na minusie, ale to i tak ponad

100 pkt nad poziomem, na którym zamykaliśmy sesję na GPW. Nasdaq za to

Reklama
Reklama

odrobił nie tylko 13 pkt minusów, ale dorzucił jeszcze 21 pkt na plusie. To

w dużej mierze zasługa Yahoo, rosnącego 12 procent, po podniesieniu

rekomendacji przez Merrill Lynch (do neutralnej z redukuj - po części ze

względu na przecenę akcji) i sprzedaży akcji przez japoński Softbank,

którego akcje kupił też sam Yahoo. Wyprzedaż akcji przez Softbank, jak

Reklama
Reklama

zapewniają prezesi, nie była związana z utratą zaufania do spółki, ale z

zapotrzebowaniem na środki finansowe. Zdjęcie tej wielomilionowej podaży z

rynku (i wzrost zaufania poprzez kupno przez samo Yahoo) mocno akcjom

pomogło. Na innych spółkach trwała kanonada podwyższania i obniżania

rekomendacji, których nie sposób wszystkich wymienić. UBS Wartburg obniżyć

Reklama
Reklama

wycenę Novellus"a, Morgan Stanley Micron Technology, Lehman Brothers zabrał

za to najwięcej punktów z Dow Jones obniżając prognozy dla General Electric,

a z kolei spadek ten po części równoważyły pozytywne wypowiedzi J.P Morgan

na temat General Motors.

Euroland nie zdążył w ślad za USA odrobić większości strat. Jedynie załapał

się Dax, który nawet na chwilę wyszedł na plusy. Oprócz tego indeksu powinno

być dzisiaj w Europie zielono, choć nastroje psuć mogą trochę posesyjne

informacje z Sun Microsystems. Firma obniżyła prognozy mówiąc, że wydatki

firm na technologię uległy znacznemu osłabieniu. Nie widać żadnej poprawy w

sektorze TMT, a perspektywy wyglądają jeszcze gorzej. W handlu po sesji

akcje spółki oczywiście spadły parę procent. Większej przeceny nie było, bo

sporo analityków liczyło się z takimi hiobowymi wieściami. AHI skończyło

jednak -0,4% na minusie i hamować będzie optymizm w Europie.

Z dzisiejszych wydarzeń nie sposób nie wspomnieć o danych makro. Dziś w

połączeniu z końcem miesiąca okazać się to może mieszanką wybuchową.

Najpierw o 14:30 mamy dynamikę zmian dochodów i wydatków ludności za lipiec.

Dane z reguły są przez rynki ignorowane. Wskazania mogą być różnie

interpretowane, a zresztą nikt zadłużeniem Amerykanów póki co się nie

przejmuje. Ważniejsza dla rynku będzie (15:45) korekta indeksu nastroju

Uniwersytetu Michigan za sierpień. Po ostatnim fatalnym wskaźniku zaufania

kone z 52 do 52,5. Wszystkie dane

musiałyby być fatalne by rynek się dzisiaj nimi przejął. Oczekiwania nie są

przecież zbyt optymistyczne i samo to powinno starczyć do zignorowania (w

krótkim terminie) złych wiadomości. Pomagać w tym powinien sam szef

czarodziei i zaklinaczy rynku - Allan Greenspan. O 16:00 AG rozpoczyna

przemówienie na corocznym ekonomicznym sympozjum w Kansas City. Oczywiście

wiadomo... że nic nie będzie wiadomo, ale analitycy i tak powiedzą swoje

optymistyczne wizje. Tematem przewodnim będą ewentualne wskazówki co do

obniżki stóp, na którą póki co nie widzę szans (wbrew największym bankom -

proszę sobie przypomnieć prognozy banków przed ostatnim posiedzeniem).

Zresztą Fed Fund Futures potwierdzają te wątpliwości i z ostatnich wskazań

100% szans na obniżkę na kolejnym posiedzeniu, zostało już tylko 25%. Z

jednej strony taki natłok danych i dodatkowych czynników z końcem miesiąca

na czele, powinien wywołać gwałtowną sesję. Trochę jednak zaprzecza temu

poniedziałkowe święto Labor Day, przed którym z reguły aktywność inwestorów

znacznie maleje, co zresztą obserwujemy od tygodnia. Teoretycznie w związku

z tym powinna dominować chęc pozbycia się akcji, ale o tak szybką

kontynuację spadków będzie (podobnie jak wczoraj) chyba ciężko. Jednym

słowem sesja może być nieco dziwna.

Zamknięcie w USA powinno nieco pomóc naszemu rynkowi. Kończyliśmy notowania

przy sporych minusach na rynku amerykańskim, a na zamknięcie jest mały

ząbek. Parę punktów na otwarcie nam się należy, choć pewnie bardziej na

wyobraźnie inwestorów działać będzie bliskość wsparć. Linie przyspieszonego

trendu wzrostowego są już zaledwie kilka punktów pod nami Kontrakty.gif

Indeks.gif a do tego jeszcze sławny już poziom wsparcia 1100 na indeksie

powinien ośmielić nieco byki. Sesja powinna więc stać się faktycznie

odbiciem, o którego skali zadecyduje seria danych makro z USA. Bez polskich

danych też się dzisiaj nie obędzie, choć na te paradoksalnie prawie nie

reagujemy (sic). Podany zostanie o 16:00 deficyt obrotów bieżących za

lipiec. Prognozowana wartość to 400-500 mln USD, ale po ostatnich danych

spodziewam się nieco lepszych (niższych) danych. Wszystko zachęca dzisiaj do

odbicia. Wprawdzie na polskiej giełdzie długo jeszcze (do czasu przerwania

dominacji kilku dużych graczy) nie będzie nic pewnego, ale można liczyć na

obronę wsparć. Poniedziałkowy brak sesji w USA (czytaj brak zagrożeń) też

powinien nam sprzyjać. Tak więc na dzisiaj liczę na plusy, choć w dłuższym

terminie nie widzę z obecnych poziomów i w obecnym okresie (wrzesień mocno

nie sprzyja akcjom - szczególnie po ostatnim 11 września) szans na trwałe

wzrosty. Wymarzonym scenariuszem byłoby teraz ukształtowanie podwójnego

szczytu na poziomie wtorkowego byczego szaleństwa. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama