Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 02.09.2002 08:17

Rynki amerykańskie skończyły na minusie, ale nie ma to kompletnie żadnego

znaczenia. Początkowe słabe otwarcie na indeksach szybko zostało zapomniane

po Indeksie aktywności w sektorze wytwórczym dla regionu Chicago. Zamiast 52

mieliśmy 54.9 więc wszystkie "czułe" na dane makro akcje wystrzeliły

natychmiast do góry. Dow większość sesji był na plusie, Nasdaq zawitał tylko

Reklama
Reklama

na chwilę dwa razy. Dopiero sama końcówka sesji przyniosła wyprzedaż na

indeksach i nie był to efekt opisywanych przez analityków wyników Sun

Microsystem, Novellus czy obniżonej prognozy BellSouth. Garstka inwestorów

chciała po prostu tradycyjnie przed długim weekendem pozbyć się akcji, a

praktycznie zerowy obrót umożliwił spory spadek. Takie zachowanie indeksu

przy tym obrocie trudno brać na poważnie, tym bardziej, że absolutnie nie

Reklama
Reklama

zmienia nic w sytuacji technicznej indeksów Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

O 16:00 Światowa Organizacja Handlu zgodnie z zapowiedzią faktycznie

ogłosiła możliwość nałożenia sankcji na USA w wysokości rekordowych 4 mld

dolarów. Nikt tego nie musi płacić, a chodzi tutaj "tylko" o nałożenie np.

ceł na niektóre towary. Dużo osób chciałoby teraz wiedzieć, czego dotyczyć

będą ewentualne sankcje. W porównaniu do skali amerykańskiego eksportu nie

Reklama
Reklama

jest to oczywiście aż tak znacząca kwota, ale może przerodzić się w małą

"celną wojenkę", a to niektórym firmom by nie pomogło, nie mówiąc o

atmosferze. O tej samej godzinie przemówienie rozpoczął szef czarodziei i

zaklinaczy rynku - Allan Greenspan. W przemówieniu nie było praktycznie nic

na temat bieżącej sytuacji, czy ewentualnych decyzji w sprawie stóp

Reklama
Reklama

procentowych. Było głównie o bezradności FED w odniesieniu do ostatniej

bańki spekulacyjnej na rynku akcji. Cytowałem już w Weekendowej, ale nie

odmówię sobie raz jeszcze przypomnieć rzucające mnie na kolana zdanie.

"Wraz z rozwojem wypadków, uznaliśmy że, pomimo naszej podejrzliwości, było

bardzo trudno definitywnie zidentyfikować bańkę spekulacyjną na rynku akcji,

Reklama
Reklama

aż do momentu, w którym bańka pękła i potwierdziła swoje istnienie." - Alan

Greenspan 30 sierpień 2002 Sympozjum w Kansas City

Greenspan tłumaczył, że FED nie ma doświadczenia ani odpowiednich modeli

ekonomicznych, które pozwoliłyby zapobiegać bańkom spekulacyjnym. Zresztą

(wg AG) żadne z narzędzi polityki monetarnej nie jest w stanie zatrzymać

Reklama
Reklama

spekulacyjnej bańki. Jednym z argumentów był przykład braku reakcji na

niektóre podwyżki stóp. W skrócie mówiąc, Greenspan przyznał jednak swoją

bezsilność w czasie internetowej hossy, choć zarówno dla mnie, jak i dla

wielu ekonomistów jasnym jest, że FED miał możliwość przerwania dmuchania

balona..... ale wcale tego nie chciał. Komu bowiem przeszkadza wzrost akcji

? Dopiero przy pęknięciu bąbla AG rozpoczął działania i tutaj trudno już mu

coś zarzucić (no może oprócz wykreowania przyszłorocznej inflacji - ale póki

nie zobaczę, nie krytykuję). Nie sztuką jest jednak naprawiać, ale

zapobiegać. Tego jednak nikt się nie chciał podjąć, ze względu na

"nieprzewidywalne gospodarcze skutki takich działań". No tak.....akcje

przestałyby rosnąć i zatrzymałyby się na w miarę rozsądnych poziomach.

Tragedia. ;-) Temat ciekawy, ale chyba za dużo by się zrobiło jak na poranny

komentarz.

Po sesji oczywiście nic się już nie stało. Wszyscy poszli wcześniej do domu.

Jeśli chodzi o Euroland, to skończył sporym plusem. Dax na przykład odwrócił

cały spadek 1,5% na podobne plusy na zamknięcie. Było to w momencie

ustanawiania szczytów na amerykańskich indeksach, ale tak naprawdę nie

sądzę, by ktoś poważnie potraktował późniejszą wyprzedaż na zerowym

wolumenie. Małe minusy w Eurolandzie będą, choć tak na dobrą sprawę, równie

dobrze inwestorzywojną z Irakiem. Ostry sprzeciw wobec jakiejkolwiek akcji USA zadeklarowały

Iran i Turcja, natomiast Sekretarz stanu USA Colin Powell chce

natychmiastowego powrotu inspektorów ONZ do Iraku i rozwiązania konfliktu

pokojowymi sposobami (wbrew woli wiceprezydenta).

Obojętnie jakie wnioski wyciągną europejscy inwestorzy po końcówce sesji w

USA i debatach o wojnie, to zapewne dość szybko ustalą poziom notowań i na

małych obrotach dotrwają do końca sesji. W USA dzisiaj Święto Pracy i dzień

wolny od giełdowej sesji. Tak więc w takich okolicznościach nasz rynek też

powinien czekać marazm. Powinien, choć niezbadane są wyroki funduszy.

Czasami tak już bywało, że dni wolne wykorzystywane były do szybkiego

podciągnięcia akcji. Może to nieco śmiesznie zabrzmi, ale raczej nie w

poniedziałki. Nie ma czasu by się naradzić, ustalić strategię (ewentualnie

porozumieć ;-). W weekend przecież się nie pracuje (ahaaa). Szukając jednak

coś pozytywnego, by poprzeć spodziewany przeze mnie lekki wzrost i

formowanie drugiego szczytu, można karkołomnie spojrzeć na 2 tygodnie

wstecz - mocny rajd w środę. W zeszłym tygodniu podobne wzrosty, tyle że we

wtorek. Czyli ten tydzień wypada jednak poniedziałek ? Oczywiście żartuje i

takich prognoz proszę nie brać raczej pod uwagę. Przeciągam nieco, by uśpić

czytelników i by nie musieli oglądać dzisiejszej marazmowej sesji. Wszystko

oprócz marazmu oczywiście ucieszy, ale nie ma teraz podstaw (informacji,

nowych sygnałów technicznych) pod jakiś większy ruch. Pozostaje spokojnie

przeczekać, lub zgadywać (jeśli już to do góry). Kontrakty.gif Indeks.gif

MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama