przypadek byłego flagowego okrętu GPW (ufff co za czasy) poruszył nieco
sumienia zarządzających i obudził zagraniczne fundusze, które nieco szybciej
zaczęły wychodzić z polskich akcji (od wielu miesięcy systematycznie to
robią). Przecena skończyła się dopiero na poziomie linii trendu wzrostowego
Indeks01.gif To już na dzisiaj przy spadku 4,5% była bariera nie do
przebicia.
Łapacze dołków zrobili z tego poziomu 10 pkt korekty, ale to też dobrze o
rynku nie świadczy. Korekta była zbyt mała i zbyt wolna jak na tak silną
przecenę. Zresztą wynikało to bardziej z odpuszczenia podaży, zdającej sobie
sprawę, ze zgubnych efektów doprowadzania rynku na skraj przepaści (wtedy
nawet na -6% nie byłoby komu oddać akcji). Po korekcie weszliśmy w
stabilizację która przez 3 godziny dociągnęła nas do końca sesji (nie licząc
fixingu). Sesji, która dobitnie potwierdziła, że ostatnie wzrosty były
jedynie korekcyjny ruchem wakacyjnej przeceny. Spadki przyszły wprawdzie
przed zakładanym podwójnym szczytem, ale ELE poczekać nie chciało i
ulubionej formacji odwracania trendu na naszym rynku nie zdążyliśmy
zobaczyć.
Co na kolejne dni ? Nie było na ostatnich sesjach optymistycznych sygnałów,
tak więc tym trudniej jakichkolwiek dopatrywać się dzisiaj. Praktycznie
jedyna nadzieja byków to linia trendu wzrostowego poprowadzona od lipcowego
dołka, ale dołków nie ustala się w lipcu - ostatnio tylko stwierdzić, że dalej jest za drogo.
Zachowanie rynku na jutrzejszej sesji w 80% zależy od końcówki w USA. 20% to
jest oczywisty i zasłużony pesymizm. Obecnie w Stanach po fatalnym ISM (nie
potwierdzającym wcale ostatnich dobrych danych - może zobaczymy w przyszłym
miesiącu spore ich korekty ?) mamy mały dramat, ale różnie to już bywało,
więc nie ma co wyprzedzać. Wprawdzie na końcowym fixingu rynki nieco
"sfiksowały", ale i tak zrealizowały tym samym tylko obowiązkowy zasięg
przeceny, dochodząc do linii trendu. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Jeśli
USA się wybronią (z jakiego powodu ?) , to możemy mieć jutro ładne odbicie
od tych linii i odreagowanie sporego dzisiejszego spadku. To jednak moim
zdaniem przedłużyłoby tylko to co nieuniknione, czyli zejście w pobliże
ostatniego dołka, a za ten uznałbym wszystko poniżej już 1045 pkt. Od tego
miejsca, przy ewentualnym spadku do tego poziomu, zaczęłaby się gra pod
podwójny dołek (efekt stycznia ? :-)). Póki co czekamy na zamknięcie w USA.
MP