W Stanach Zjednoczonych spadki pogłębiły się po opublikowaniu danych Instytutu Zarządzania Podażą (ISM), z których wynika, że produkcja wzrosła tam jedynie w równie niewielkim stopniu, co w lipcu. Indeks ISM wyniósł 50,5 pkt., podczas gdy ekonomiści spodziewali się jego wzrostu do 51,8.
W Europie taniały akcje największych spółek z niemal wszystkich branż. Fiat stracił 4%, Philips 4,3%, a największy niemiecki producent odzieży Hugo Boss 6,9%. Prawie po 6% straciły akcje Ericssona i Alcatela, a papiery Vivendi staniały o 4,2%, co oznacza, że w tym roku ich spadek wyniósł już 80%. Walory Deutsche Telekom staniały o 5%, a przez dwa dni o 9,4%. W rezultacie londyński indeks FT-SE 100 spadł dzisiaj o 3,64%, paryski CAC-40 stracił 4,47%, a najbardziej, bo o 4,99% (do godz. 18.00 naszego czasu), obniżył się frankfurcki DAX.
W Stanach Zjednoczonych staniały akcje Citigroup i Forda po tym, jak analitycy z Wall Street doradzili inwestorom sprzedaż walorów tych spółek. Kurs akcji Intela spadł w wyniku opinii analityka Lehman Brothers, który spodziewa się, że spółka obniży prognozę zysków na trzeci kwartał.
Właśnie obawy o wyniki trzeciego kwartału są przyczyną spadków kursów amerykańskich akcji już od kilku dni. Najwyższy od roku jest obecnie stosunek tych amerykańskich spółek, które obniżają prognozy zysków do tych, które prognozy podnoszą. Firma Thompson First Call obliczyła, że na każdą firmę zwiększająca prognozę przypada ok. 2,2 spółek zmniejszających je.
A jedyną rzeczą, która może powstrzymać spadki w USA, są oznaki wyraźnego ożywienia gospodarki i przekonanie, że przełoży się to na wyniki spółek. Takich informacji wciąż jednak nie ma i do godz. 18.00 wszystkie trzy główne amerykańskie indeksy traciły po ponad 3%.