W drugiej części tygodnia niemal wszystkie światowe giełdy musiały za tą chwilę uniesienia zapłacić mocnymi spadkami.
Nasz rynek na tym tle zachowywał się ostatnie dni w miarę przyzwoicie, co niewątpliwie po raz kolejny zawdzięczamy rodzimym funduszom. Wystarczy choćby spojrzeć na niemiecki Dax, który już dzisiaj testował poziom ostatnich wakacyjnych dołków. Najwyraźniej do czasu ich przełamania, oraz odwzorowania tego ruchu na rynku amerykańskim, duzi gracze zachowają optymizm i nadzieję, że znaleźliśmy już dno bessy na okres dłuższy niż kilka tygodni. Poglądu tego wyraźnie nie potwierdzają inwestorzy grający na kontraktach. Odchylenie serii wrześniowej od indeksu przekraczało w czasie notowań tradycyjne ostatnio 20 pkt, co biorąc pod uwagę 5 sesji do wygaśnięcia serii, jest wartością wskazującą na mocny pesymizm. Jeszcze dziwniej wyglądała seria grudniowa, na której ujemna baza przekraczała 30 pkt., a to oznacza odchylenie od wartości teoretycznej bliskie 5%.
Jeśli dojdzie do wzrostu WIG20 nad opory w okolicach 1115 pkt., tak duża ujemna baza tylko zdynamizuje zwyżkę kontraktów. Pierwszy atak indeksu na ten opór zgodnie z oczekiwaniami zakończył się porażką byków, ale mocne wsparcia lipcowo-sierpniowych dołków mogą raz jeszcze doprowadzić indeks do 1115 pkt. Jednak do czasu pokonania tego poziomu, ostatni wzrostowy tydzień można traktować jedynie jako odreagowanie spadków.
Marek Pryzmont
PARKIET