Zaczęliśmy wprawdzie małym spadkiem, ale niemal przez całą sesję przeważał
popyt. Już w parę minut po otwarciu na kontraktach mieliśmy pierwszy atak.
Wyjście nad ostatni szczyt 1067 pkt uruchomiło falę stopów, które jednym
ruchem zrobiły wzrost do 1080 pkt. To była dopiero połowa drogi, jaką
wyznaczała rozpiętość ostatniej dwudniowej konsolidacji.