Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 23.09.2002 17:39

Dzisiaj mieliśmy kolejną sesję małej "hossy". Hossa jak to hossa polega na

wzroście wartości spółek, choć tym razem nie odbywa się to nominalnie, ale

niestety tylko w relacji do zachodnich spółek. Nie pierwszyzna dla naszego

rynku, który od dłuższego czasu zdecydowanie opiera się fatalnym nastrojom

na zachodzie. Spadek 1% na bardzo małym 80 mln obrocie (w stosunku do

Reklama
Reklama

poprzednich sesji) wygląda jak wymuszona reakcja, a nie jakikolwiek strach,

czy chęc do wyprzedaży. Podaży dzisiaj nie było, a spadek wynikał jedynie z

wstrzymania się mocnego ostatnio popytu. Przy przecenie 5% na Dax wcale to

nie dziwi (reakcja na wybory).

Zaczęło się tradycyjnym grzaniem rynku przed kasowym, w czym pomagał ......

oczywiście wychodzący na plusy Dax. Na wzrosty tego indeksu reagujemy

Reklama
Reklama

wzorcowo. Później jednak zwrot całego Eurolandu o 180 stopni odstraszył

kupujących i rozpoczęło się osuwanie zakończone na indeksie dopiero na 1078

pkt. Wszystko w niecałe 2 godziny i poziom ten okazał się najlepszym

miejscem na stabilizację do końca sesji. Kontrakty wahały się jeszcze parę

razy, ale głównie przy udziale zleceń stop i tych ruchów nie ma co

interpretować.

Reklama
Reklama

Najbliższe wsparcia, którymi były górne ograniczenia ostatnich konsolidacji,

zostały dzisiaj przebite. Ale najważniejsze obecnie wsparcie 1065 pkt nie

było nawet przez chwilę zagrożone. Indeks01.gif Na kontraktach sytuacja

wygląda identycznie Kontrakty01.gif

Jeśli nie widziałbym zachowania rynków zagranicznych, to sytuacja byłaby

Reklama
Reklama

jasna. Obecną sesję należy uznać za niegroźną korektę (mały obrót), która

nie powinna przekreślać szansy na ruch w stronę górnego ograniczenia 1115

pkt. ponad dwutygodniowej konsolidacji. Patrząc na Węgry (-0,3%) czy Czechy

(-1,1%) też można beztrosko nabijać się z narzekań niedźwiedzi. Jednak jak

uczy giełdowa historia, nawet duże kapitały (a takie się pokazały w

Reklama
Reklama

ostatnich tygodniach) czasami mogą się pomylić i pierwszy który "pęknie"

wywołuje domino i dramatyczną wyprzedaż. Przecież właśnie tak skończyła się

ostatnia majowa "hossa". Teraz oczywiście nie musi być tak samo, bo temat

Unii Europejskiej, czy też niższy poziom indeksu, lub większe kapitały mogą

do tego nie dopuścić. Obojętnie jaki jest powód, każdy widzi, że nasz rynek

Reklama
Reklama

jest bardzo silny. Ja jednak też widzę, że stoimy na skraju przepaści i

jeśli rynki Eurolandu i USA nie przestaną rozczarowywać giełdowych

inwestorów, to może się to skończyć powtórką czerwcowych "zaskakujących"

przecen. Nie można przecież bez końca liczyć, że Dax czy Dow odbiją. Tak

miało być na początku zeszłego tygodnia !!!. A co mamy ? Dax01.gif dramat,

Nasdaq przebija właśnie ostatni dołek (no tak - podwójny dołek powie

optymista) itd. itp. Tak więc jeśli zacznie się mocny spadek, to nie

zastanawiałbym się długo gdzie rynek się zatrzyma i jakie są powody spadku.

Wystarczy przypomnieć sobie dzisiejszą sesję. Jednak do czasu przebicia

przez indeks 1065 pkt rynkowi nic nie grozi, a z każdym dniem wygląda na

silniejszy. Oby jak najdłużej. MP

PS Chyba lepiej dla byków, by USA i Dax skończyły dramatem .... "wtedy to

już musi odbić" ;-)

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama