Pokonana została nawet strefa wsparcia na poziomie 1046-1047 pkt., co zaowocowało lekką paniką i spadkami w okolice bardzo poważnego średnioterminowego wsparcia, czyli poziomu 1030 pkt. Poprawiająca się sytuacja na rynkach Eurolandu i odbijające rynki amerykańskie wywołały atak popytu w ostatnich minutach notowań.
W związku z powyższym sytuacja na rynku nie jest rozstrzygnięta - kontrakty utrzymują się w trendzie bocznym. Wsparciem jest już wspomniany poziom 1030 pkt. Jego pokonanie na zamknięcie notowań oznaczać będzie najprawdopodobniej kolejną silną falę bessy. Obrona tego poziomu powinna przynieść chwilowe uspokojenie nastrojów i umożliwić dalszą konsolidację. Sądzę, iż w perspektywie krótkoterminowej bardziej prawdopodobny jest pozytywny scenariusz rozwoju wypadków.
Wskaźniki techniczne, oparte na danych dziennych, ze względu na panujący trend boczny generują często błędne sygnały i w związku z tym nie przywiązywałbym do nich większej wagi.
Można przyjąć założenie, że wsparcia będą broniły się do czasu, kiedy lipcowe dołki na indeksach za oceanem nie zostaną przebite. Na Nasdaq Composite taka sytuacja miała już jednak miejsce w poniedziałek, na co GPW zareagowała bardzo nerwowo. Dalsza gwałtowna przecena nie pozostanie najprawdopodobniej bez wpływu na rodzimy rynek, pomimo silnej ostatnio postawy środkowoeuropejskich indeksów.
Piotr Zrobek