Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 25.09.2002 17:50

Sesja ciekawa z kilku względów jednak w sumie niewiele wniesie do ogólnej

sytuacji rynku. Początek notowań wyglądał bardzo słabo, co było bezpośrednią

konsekwencją kolejnej kiepskiej sesji w USA. Zaczęliśmy spadkiem o 14 pkt.

Było nerwowo, bo to już niewiele nad poziomem wsparcia w postaci lipcowego

dołka. Atmosfera się jeszcze zagęściła, gdy kurs kontraktu na WIG20 zaczął

Reklama
Reklama

spadać. Wyglądało na to, że do testu dołka dojdzie jeszcze przed

rozpoczęciem notowań na rynku kasowym. Duży obrót w pierwszej godzinie i

minimum na 1028 pkt. Fakt, że nie zlecieliśmy niżej dodał otuchy graczom. Ta

została potwierdzona przez dobry początek sesji na rynku akcji. I poszło.

Ulga z obronionego wsparcia dodawała bykom sił. Pokonany został poziom 1047

pkt. Indeks ponownie się przebił nad 1065 pkt. Po prostu bajka.

Reklama
Reklama

Wiadomością dnia była oczywiście sprawa stóp procentowych. Rynek czekał na

nią z spokoju konsolidując się po wcześniejszym szybkim wzroście. RPP nikogo

nie zaskoczyła obniżką o 50 pkt bazowych. Rynek prawie nie zareagował. Potem

nastąpiło powolne wspinanie się i walka byków o każdy punkt. Było ciężko,

ale udało się jeszcze zaliczyć maksa na 1057 pkt. To był szczyt byczych

możliwości na dziś. Potem poziom ten był jeszcze dwukrotnie testowany, ale

Reklama
Reklama

bez skutku. Końcówka sesji to osłabienie, gdy okazało się, że na wykresach

wykrystalizowały się kliny zwyżkujące. Miało to miejsce na indeksie

Indeks01.gif i na kontraktach Kontrakty01.gif Podczas fixingu napłynęły do

nas kolejne dane z amerykańskiego rynku nieruchomości (obroty na rynku

wtórnym spadły wobec poprzedniego miesiąca z 5,37M do 5,28M przy prognozie

Reklama
Reklama

wzrostu do 5,40M). Kolejne, które wskazują na czkawkę, jaka ten rynek

nawiedziła. Wielokrotnie na tej stronie było wspominane zagrożenie, jakie

niesie za sobą hossa na nieruchomościach. Jednak póki ona trwała, można było

do tego podchodzić z rezerwą. Teraz jednak napływające dane sprawiają, że w

głowach powinno pulsować żółte światło ostrzegawcze. Tu już nie była bajka.

Reklama
Reklama

Mamy zatem za sobą wzrostową sesję, której wzrost nie został niestety

potwierdzony przez wielkość obrotów. Jest to widoczne zwłaszcza na rynku

akcji, gdzie obrót ledwie przekroczył 100 mln podczas, gdy chociażby wczoraj

przy dość mocnym spadku wyniósł prawie 160 mln. To raczej nie wróży

dynamicznego wzrostu. Wątpliwości budzi także dzisiejsza obrona wsparcia.

Reklama
Reklama

Wprawdzie zostało ono obronione, za co należą się bykom brawa, to jednak

pojedynczy zjazd to za mało. Wydaje się, że będziemy mieli jeszcze drugą

okazję do testu. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama