Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 01.10.2002 17:34

Właściwie jedynym faktem godnym uwagi, jaki można zaobserwować po

dzisiejszej sesji, to spadek wartości... bazy. Po wczorajszych ponad 23

pkt., dziś odległość kontraktów od ich instrumentu bazowego spadła do 13

pkt. Te 10 pkt widać na wykresach dziennych. Na kontraktach mamy doji, czyli

świecę o równych poziomach otwarcia i zamknięcia, podczas gdy dzisiejsza

Reklama
Reklama

świeca indeksu przybrała czarny kolor.

Zaczęliśmy notowania na poziomie wyższym od wczorajszego słabego zamknięcia.

Bykom udało się uszczknąć 5 pkt. Przez cały dzień rynek wahał się w tych

okolicach. Kurs był trochę wyżej (maks 1033) i trochę niżej (min 1021), ale

w sumie nic się nie stało. Obroty spadły. Zwłaszcza dobrze widać to po rynku

kasowym, gdzie przez większość sesji średni godzinny obrót nie przekraczał

Reklama
Reklama

10 mln złotych. Dopiero w końcówce sesji gracze się trochę rozruszali, ale

oczywiście w skali odpowiedniej do dzisiejszej zmienności. W końcowej części

sesji ceny akcji zaczęły spadać, a za nimi oczywiście indeks. Zaliczał nowe

minima przy nieco większym obrocie. Na razie jednak żadnych wniosków z tego

ruchu raczej nie można wyciągnąć. W końcu indeks nadal znajduje się nad

swoim poziomem wsparcia Indeks01.gif

Reklama
Reklama

Technicznie rynek kontraktów Kontrakty01.gif znajduje się w tym samym

punkcie, co wczoraj. Może byki czują się nieco lepiej, bo po wczorajszym

naruszeniu wsparcia ceny nie zleciały na niższe poziomy. Dzisiejsze minimum

jest dokładnie równe temu z dnia wczorajszego. Tylko, co to za pocieszenie,

skoro brak determinacji ze strony sprzedających nie został wykorzystany

Reklama
Reklama

przez popyt. Nie było śmiałych ataków, które sygnalizowałyby odbicie po

"pułapce". Zatem nikt tej dzisiejszej potyczki nie wygrał. Trzeba poczekać

na dzień jutrzejszy. Może on przyniesie rozwiązanie.

Czekamy zatem na impuls. Mógł nim dziś być niski wskaźnik ISM, którego

wartość pierwszy raz od 11 miesięcy spadła poniżej 50 pkt. Mógł ale nie był,

Reklama
Reklama

bo Amerykanie nie zareagowali spadkiem na gorsze dane. Można to tłumaczyć

dwojako. Po pierwsze po wczorajszym słabym Chicago PMI, dziś poziom

oczekiwań, co do wartości indeksu ISM zostały już mentalnie obniżony. Po

drugie, słabe oba wskaźniki urealniają ewentualną obniżkę stóp procentowych.

Wszyscy dobrze wiemy, jak oni hołubią te cięcia. Czy ktoś jeszcze pamięta

Reklama
Reklama

zasadę: trzy obniżki - hossa? Chyba nie, ale z każdą obniżką tamtejsi gracze

łudzą się, że to działanie zatrzyma przecenę. Cztery obniżki - hossa, pięć

obniżek - hossa, sześć, osiem, jedenaście... Na razie jakoś nie wychodzi i

my dobrze wiemy, że i tym razem nie wyjdzie. Oni nie wiedzą (bo oglądają

CNBC) i dlatego te spadki w długim terminie są jak obligacje - tylko już nie

amerykańskie. Do tych należałoby już podchodzić z rezerwą. W końcu

rentowność zacznie rosnąć, a wiadomo, co się wtedy dzieje z ich kursami. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama