Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 02.10.2002 08:47

Wczorajsza sesja w Stanach była imponująca. Dow.gif Jones wzrósł o 4,6%

Nasdaq.gif o 3,6%, a SP500.gif o 4%. Tak właśnie wygląda ucieczka

właścicieli krótkich pozycji z rynku akcji, czyli to o czym nasze byki mogą

tylko pomarzyć. U nas byk musi się mocno nasilić by kursy wzrosły, a w

Stanach wystarczy grupa strachliwych "shortów". Czy ta sesja jest częścią

Reklama
Reklama

jakiegoś większego ruchu wzrostowego? Zależy jak rozumieć "większego".

Podejrzewam, że wczorajsza zwyżka to spora część ewentualnego wzrostu. Nie

dajmy się zwieść pozorom - to nie jest rynek byka. Podstawowym założeniem

każdego trendu jest fakt wątpienia w jego istnienie (ja wprawdzie wątpię,

ale ja to za mało - tu jest mowa o zbiorowości, o nastroju). Zatem, gdy ceny

rosną, każdy myśli, że już wyżej być nie może i stara się łapać górki, by po

Reklama
Reklama

jakimś czasie zamknąć pozycję ze stratą, czyli znowu podbić ceny. To jest

tak zwana ściana strachu charakterystyczna dla trendu wzrostowego. Trend

spadkowy także żywi się podobnymi uczuciami, jednak tu chodzi o strach

otwarcia krótkiej pozycji (lub jej utrzymywania, co widzieliśmy wczoraj)

oraz, co może ważniejsze o nadzieję, że "wkrótce odbije" i błędne

utrzymywanie tracących na wartości papierów. Co rusz, ktomuś w końcu

Reklama
Reklama

puszczają nerwy i sprzedaje ze stratą, a ceny dalej spadają. Ten mechanizm

funkcjonuje i jest jedną z przesłanek istnienia trendów.

Rynek amerykański pod tym względem jest w pewnym sensie wyjątkowy. Obecnie,

mimo trwającego trendu spadkowego, nadal wielu Amerykanów liczy na odbicie,

na to, że już wkrótce zostanie wykreślony TEN dołek. Gdy indeksy podchodzą w

Reklama
Reklama

okolice ostatniego dołka, słyszy się tezy, że to już, że zaraz będziemy

mieli podwójne dno i jazdę, a tam jazdę - prawdziwy odpał cen, jak za

dawnych dobrych lat. Po jakimś czasie ceny jednak zjeżdżają poniżej

poprzedniego dołka i sytuacja się powtarza, ale już na niższym poziomie.

Brak wiary w trend spadkowy jest jego najlepszą pożywką oraz gwarantem dla

Reklama
Reklama

tych, co "uwierzyli", że będzie trwać jeszcze trochę czasu. Jak duży jest

strach przed utrzymywaniem krótkich pozycji wskazują właśnie takie sesje,

jak wczorajsza. Na indeksach widać piękny wzrost, który mógłby być

interpretowany, jako zaczątek nowego trendu. Tylko, że na ten trend czeka

zbyt wielka grupa ludzi. Wczorajszą zwyżkę można chyba porównać z rosiczką.

Reklama
Reklama

Kwiatek zielony wabiący owady, ale gdy jakiś owad się do tego kwiatka zbliży

popełni błąd. "Kwiat" zacznie się zamykać uniemożliwiając biedakowi

ucieczkę. Pozostaną w uścisku, póki z nieszczęśnika nie zostaną wyssane

wszystkie soki. Sytuacja na runku jest podobna, przy czym tu mowa o

niedźwiedzich, które lubują się w wołowinie.

Co wywołało taki wzrost? Pierwszy element już wymieniłem, czyli ucieczkę

właścicieli krótkich pozycji. Poza tym posypały się optymistyczne prognozy

dotyczące perspektyw rynku na IV kw tego roku. Skoro III kw był taki zły, to

przecież IV nie może być jeszcze gorszy. Wiele złych wiadomości zostało już

zdyskontowanych zatem potencjał spadku jest niewielki. Taka logika

Amerykanów. Brak reakcji na słaby wskaźnik ISM oczywiście tłumaczono

obniżonymi oczekiwaniami po poniedziałkowej publikacji Chicago PMI. Za

element pozytywny uznano też fakt wzrostu czynnika nowych zamówień, który

wchodzi w skład obliczania indeksu ISM. Fakt spadku takich czynników, które

obrazują wielkość produkcji oraz wielkość zatrudnienia został litościwie

przemilczany. No ale przecież to "już jest w cenach". Zarówno J.P. Morgan

jak i Merrill Lynch obniżyły poziomy docelowe indeksu SP500 na przyszły rok.

Wyjaśnienie opierało się na słabości sytuacji na rynku pracy, a zatem na

możliwości spadku konsumpcji. Rynek to koncertowo zignorował, gdyż

wspomniane a jakie firma

jest ostatnio narażona w wyniku "rozjechania" się warunków lokat z warunkami

finansujących je pasywów. DuPont otrzymał podwyższoną rekomendację. EMC

wzrósł po podwyższeniu rekomndacji przez Lehman Bros., Dell dostał "kup" od

Banc of America Securities.

Spółka wzrosła w czasie notowań regularnych, ale to po sesji znalazła się w

centrum uwagi po tym, jak ogłosiła podwyższenie (jakże rzadkie ostatnio)

prognoz na III kw. Zwiększono wartość sprzedaży do 9,1 mld dolarów oraz

ustalono, że zysk będzie bliski 21 centom za akcje, czyli w górnej części

poprzedniego przedziału prognoz. Jak można się domyśleć, AHI skoczył i

zakończył swe kwotowanie 1% nad, i tak przecież wysokim, zamknięciem sesji

regularnej. Obecnie kontrakty w USA notują wartości zbliżone do fair value.

Zatem dobre wrażenie po notowaniach posesyjnych już się prawie rozpłynęło.

No ale została jeszcze do zdyskontowania regularna sesja.

Można się oczywiście spodziewać, że nasz rynek, jak wiele europejskich,

zacznie notowania na plusie. Dax już sporo zdyskontował wczoraj, ale i tak

mu trochę zostało do nadrobienia. Jest szansa na zamknięcie luki z

poniedziałku Kontrakty.gif Bykom musi się to udać, by można było poważniej

myśleć o wzroście - to jest zupełne minimum tego, co należałoby zrobić. W

przypadku indeksu nadal obserwujemy poziom 1065 pkt Indeks.gif W jego

okolicach przebiega pierwsza linia trendu spadkowego jej pokonanie może dać

impuls bykom do większego ataku. Wsparcia chyba znają wszyscy. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama