Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 03.10.2002 17:58

Dziś było znacznie ciekawiej niż wczoraj. Różnica ta jednak ujawniła się

dopiero w końcówce notowań. Wcześniej był nieznośny marazm. Niewielu osobom

chciało się handlować, co widać dobrze po wielkości obrotu na rynku kasowym.

Ta mimo wzrostu w końcówce sesji, nie przekroczyła wczorajszej wysokości.

Zaczęło się dość miło dla właścicieli krótkich pozycji. 10 pkt. na otwarciu

Reklama
Reklama

dla niedźwiedzi po tym jak indeksy w USA mocno spadły w końcówce środowej

sesji. Na początku były próby ratowania rynku, ale dość mizerne. Po otwarciu

rynku kasowego okazało się, że i tam nie ma komu kupować. Później okazało

się, że nie było także komu sprzedawać. Gdy indeks powoli tracił na wartości

kontrakty zeszły do poziomu 1018 pkt. Podaż była jednak ostrożna. Chętni do

sprzedaży cierpliwie czekali na sygnał indeksu. Gdy ten zejdzie poniżej

Reklama
Reklama

swoje wsparcia, oni też zaatakują. Czekali, czekali... a indeks wsparcia nie

przebił. Zbliżył się do niego na kilka punktów, ale zabrakło chęci. Powoli

zaczęliśmy rosnąć. Kontrakty zdobywały punkt po punkcie, indeks niby też,

ale cały ten wzrost był anemiczny. No i do tego ten mały obrót, który

niczego dobrego nie sugerował.

I tak doczekaliśmy do 14:30, do publikacji danych w USA. Liczba nowych

Reklama
Reklama

wniosków o zasiłek dla bezrobotnych po raz kolejny była większa od 400k. Tym

razem zanotowano 417k takich wniosków. W wyniku tego oraz rewizji danych z

poprzedniego tygodnia, średnia liczona z czterech tygodni wzrosła do

najwyższej wartości od maja. To raczej nie wróży niczego dobrego na dzień

jutrzejszy, w czasie którego podana zostanie stopa bezrobocia w USA oraz

Reklama
Reklama

inne dane z rynku pracy. Po publikacji słabszych danych o liczbie wniosków

można by się było spodziewać choćby lekkiej negatywnej reakcji. Takowej

jednak nie odnotowano, a to za sprawą spółki DuPont. Akurat w momencie

publikacji danych, serwisy podały również, że wzmiankowana spółka

zrewidowała swoje prognozy dotyczące zysków. Dodajmy, że zrewidowała je w

Reklama
Reklama

górę i to sporo (spółka ocenia, że wynik na akcję będzie się zawierał w

przedziale 35-37c, co przewyższa wcześniejszą prognozę o ok. 50%, gdyż

wcześniej sądzono, że EPS nie przekroczy 24c), co się ostatnio rzadko

zdarza. Rynek zignorował więc dane makro i skoczył do góry. Na ten ruch

szybko zareagowały nasze kontrakty i nieco wolniej rynek kasowy. Jednak

Reklama
Reklama

ziarenko byczej nadziei zostało zasiane.

Do chwili rozpoczęcia notowań w USA nasz rynek bił dzienne maksy. Ostatnie

pół godziny notowań ciągłych upłynęło dość spokojnie. Nadeszła godzina 16:00

i publikacja kolejnej porcji danych makro z USA. Zamówienia fabryczne nie

zmieniły się (tu była mała różnica zdań między serwisami - ten z którego

najczęściej korzystamy podał spadek o 0,4%), co było lepszą wiadomością niż

oczekiwano. Jednak prawdziwą bombą okazały się dane o aktywności

gospodarczej w sektorze usług - czyli indeks ISM Services. Po ostatnich

publikacjach (Chicago PMI i ISM dla przemysłu) oczekiwania co do wzrostu (do

51,4) wskaźnika były trochę naciągane. Tu poprzeczka została znacznie

obniżona. Stąd wartość 53,9 okazała zaskakująco dobra. Nie dość, że był

wzrost to jeszcze znacznie większy nawet od pierwotnych oczekiwań. Dow Jones

skoczył o prawie 100 pkt. Podobnie optymistycznie zachowały się pozostałe

indeksy. Nasz rynek (będąc już w fazie końcowego fixingu) wpadł w euforię

(sfixwał?). TKO na kontraktach pchane zleceniami kupna ciągle rosło, by w

końcu ustalić kurs zamknięcia 10 pkt nad ostatnią transakcją w ramach

notowań ciągłych.

Wzrostem zakończył swoje dzisiejsze notowania także indeks. Spójrzmy na

wykresy Indeks01.gif Kontrakty01.gif Na obu widać, że dzisiejszy wzrost nie

zdołał pokonać spadkowych linii trendu. Kontraktom bcia w dół, został odroczony. Oczywiście cała ta słodycz

dzisiejszego wzrostu została zepsuta przez łyżkę dziegciu, czyli niski

obrót. Można zatem sądzić, że obrona wsparcia nie wymagała od popytu jakiś

heroicznych czynów. Wniosek jest taki, że wzrost wprawdzie był, ale należy

do niego podchodzić z dystansem. Jeśli popyt faktycznie chce przejąć

inicjatywę to musi poradzić sobie z poziomem oporu na 1065 pkt na indeksie.

Na rynku kontraktów o wzrost jest znacznie łatwiej. Tu mamy strachliwych

posiadaczy krótkich pozycji. To głównie z ich inicjatywy zamknięcie było

takie wysokie, co widać po spadku LOP podczas fixingu. W średnim terminie

nadal znajdujemy się w trendzie bocznym. Poczekajmy na wybicie potwierdzone

obrotem - dzisiejszy wzrost takim nie był. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama