Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 04.10.2002 18:22

Zamiast mocnego wzrostu w USA był spadek i rozczarowanie tym faktem

spowodowało otwarcie parę punktów pod wczorajszą paniką niedźwiedzi na

zamknięcie. Jednak wspomnienie wczorajszego systematycznego wzrostu szybko

rozpaliła bycze głowy, tym bardziej, że na indeksie mogliśmy oglądać kolejną

piętnastominutową hossę. Szybki wzrost na otwarcie, to przecież specjalność

Reklama
Reklama

naszych funduszy, które korzystają z niskiego obrotu i szybko podnoszą

kursy. Tyle co się uda urosnąć w pierwszych minutach przy paromilionowym

obrocie, nie zabierze później nawet sypanie przez kolejne ponad 2h na

obrocie kilkakrotnie większym. Taki scenariusz właśnie dzisiaj znowu miał

miejsce.

Po szczycie indeksu na 1064.86, czyli dokładnie na poziomie oporu

Reklama
Reklama

Indeks01.gif rozpoczęło się systematyczne osuwanie, a liderem podaży stała

się TPS. Do spadków dokładała się też słabość rynków Eurolandu. Jeśli chodzi

o wykres kontraktów, to tutaj bez specjalnych rewelacji, bo przejście linii

trendu w takim horyzoncie raczej do takich nie należy. Kontrakty01.gif

Dopiero tuż przed danymi skończyło się osuwanie i rozpoczęło równie

tradycyjne grzanie rynku, a sam moment danych to bycza ekstaza. Już w

Reklama
Reklama

Weekendowej ostrzegałem przed możliwością szokująco niskich danych, które

wynikają z zaliczenia osób kończących szkoły, do aktywnie pracujących. W

istotny sposób zmniejsza to stopę bezrobocia i sposób wyliczania stopy

zmieniono właśnie w zeszłym roku, mocno zaskakując inwestorów. Wtedy dopiero

wieczorem rynek się połapał, teraz ani nie pamiętał o tym przed danymi, ani

Reklama
Reklama

nie zdziwiło to nikogo w czasie podawania danych. Przecież gołym okiem

widać, że każde szczątkowe dane z rynku pracy pokazują kiepską sytuację.

Ostrzegał o tym zarówno FED, jak i większość banków. A stopa zamiast

wzrosnąć, spadła. Mieliby się aż tak pomylić ? Nikt nie jest nieomylny, ale

choćby tylko liczba zwolnień i wniosków od bezrobotnych potwierdza fakt

Reklama
Reklama

wysokiej stopy bezrobocia. Podana cyferka 5,6% nie pokazuje prawdziwej

sytuacji, ale to bykom w pierwszych minutach naprawdę nie przeszkadzało. Od

razu mieliśmy wzrost na niemieckim rynku, równie spory na kontraktach

amerykańskich, jak i naszych rodzimym zetkach. Doszliśmy aż do 1058 pkt.

choć ostatnie punkty to już tylko stopy.

Reklama
Reklama

Końcówka sesji nie była już tak wesoła, choć nie wiem ile w tym powrotu do

zdrowego rozsądku, a ile strachu przed kolejnymi "wojennymi" problemami i

ostrzeżeniami kolejnych spółek. W momencie odwrotu na zachodnich parkietach

(Dax spada ponad 4% na Dow trzycyfrowa strata) podaż u nas nieco przycisnęła

i po dobiciu rynku przez PEO skończyliśmy w okolicach wczorajszych zamknięć.

Co tu dużo mówić - horyzont. Więcej w jak zwykle w Weekendowej. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama