Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 09.10.2002 08:46

Wczorajsza sesja nie była typowym odbiciem, do jakiego przyzwyczaili nas

inwestorzy amerykańscy. Zwykle, gdy już ma odbić to niedźwiedzie prześcigają

się w zamykaniu pozycji, co daje mocną białą świecę. Wczoraj tego nie było.

Po początkowym spadku ( Dow.gif spadł do poziomu nie notowanego od listopada

1997 r. - 13 spółek wchodzących w jego skład zaliczyło minimum ostatnich 52

Reklama
Reklama

tygodni notowań), indeksy zaczęły go powoli odrabiać. Stało się to w chwili,

gdy SP500.gif niemal dotknął swego lipcowego minimum. Dow.gif dzięki tej

zwyżce ponownie znalazł się w okolicy swojego dołka z lipca. Tylko indeksowi

Nasdaq.gif nie robiło to już zbytniej różnicy, bo spadek w poprzednich

dniach był zbyt mocny, by była szansa na powrót nad wsparcie. Teraz tam to

już jest poważny opór.

Reklama
Reklama

Co spowodowało, że po porannej obsuwie indeksy skoczyły niczym rącze łanie?

Inwestorzy wzrost zawdzięczają oczywiście sobie, ale wywołało go coraz

większe zaangażowanie G. Busha w sprawę odblokowania portów na zachodnim

wybrzeżu, które obecnie nie funkcjonują za sprawą konfliktu dokerów. Po

informacji, że rosną szanse na odblokowanie doków na okres 80 dni, część

spółek, które ostatnio z tego powodu najbardziej cierpiało znalazło uznanie

Reklama
Reklama

wśród inwestorów. Ruszył sektor sprzedaży detalicznej (Home Depot +4,3%,

Wal-Mart +4.5%). Swoje zrobili znani analitycy, którzy mimo początkowych

spadków na sesji zalecali zakup papierów widząc w obronie dołka na SP500.gif

początek kończącego rok wielkiego wzrostu. Dziw bierze, że ktoś jeszcze ich

słucha.

Reklama
Reklama

Oprócz sektora sprzedaży detalicznej swoich amatorów znalazły spółki z

sektora farmaceutycznego po tym, jak ciepło o nich wypowiedzieli się

analitycy z Lehman Bros. Jednak nie wszystkim było do śmiechu. Podczas tego

wzrostu od 18:00 naszego czasu, cierpiały spółki użyteczności publicznej i

związane z wydobyciem kruszców, a więc te uważane za dobre miejsce na

Reklama
Reklama

ucieczkę, gdy nadchodzą złe czasy. Skoro, ceny ich akcji spadały można

przyjąć, że inwestorzy poczuli się dość pewnie. Na uwagę zasługuje mocny

spadek cen kontraktów na złoto. Spadał także sektor samochodowy, po tym jak

CS First Boston obniżył w stosunku do niego swoją rekomendację. Z

poszczególnych spółek na uwagę zasługuje spadek Philip Morris po obniżeniu

Reklama
Reklama

rekomendacji przez Merrill Lynch. Kolejny raz z rzędu spadało Cisco. Tym

razem po tym jak ML i Bear Sterns obniżyły prognozy wyników spółki.

Mimo poważnego wzrostu wartości indeksów wśród inwestorów nie zapanował

panika kupna. Niedźwiedzie nie zabijały się na wzajem próbując zamknąć

stratne pozycje. Ostatnia godzina notowań to ponowny spadek, który zabrał

połowę poprzedniego wzrostu. Po sesji było w miarę spokojnie. No może dla

urozmaicenia można było się przyglądać wzrostom American Healthways i Sara

Lee. AHI zakończył kwotowanie praktycznie na zero (+0,05%). Obecnie

kontrakty w USA notują lekkie minusy względem fair value (SP -3,55 NQ -4,2)

po kolejnym dniu spadków w Azji.

Otwarcie naszego rynku zapowiada się blisko wczorajszego zamknięcia, choć

mały plus nie jest wcale wykluczony. W końcu w środku sesji w Stanach był

całkiem przyzwoity wzrost, a nasi inwestorzy zdają się tylko na to czekać.

By myśleć o wzrostach nawet w krótkim terminie Indeks.gif musi sobie

poradzić z poziomem luki bessy. Kontraktom jest niby łatwiej, ale bez

indeksu daleko nie zajadą Kontrakty.gif Danych w USA dziś żadnych nie ma

wobec tego jesteśmy zdani na siebie, a to rodzi przypuszczenie, że w trakcie

sesji czeka nas chwila relaksu. Warto się już na to przygotować. Kawa i

dobra książka niech leżą w pogotowiu. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama