Wystarczy bowiem spojrzeć na spadek obrotów do najniższego od prawie dwóch tygodni poziomu by przekonać się, że strona popytowa dysponuje coraz mniejszym potencjałem. W dalszym ciągu ważność zachowuje też uformowana w poniedziałek zasłona ciemnej chmury zapowiadająca spadki i dopiero sforsowanie jej szczytu na wysokości 1158 pkt. może dać sygnał dla ataku na najsilniejszy obecnie opór w strefie 1169-1177 pkt. W perspektywie kilkunastu sesji taki scenariusz jest wprawdzie możliwy, ale nie wydaje się by do testu doszło już w najbliższych dniach. Powyższa formacja w połączeniu z wykupieniem rynku, które sygnalizują najszybsze wskaźniki sugerują bowiem, że groźba odreagowania w dalszym ciągu pozostaje realna. Pierwszym wsparciem będzie w takim wypadku rejon 1135 pkt., gdzie znajdują się ostatnie dwa minima. Znacznie ważniejszej zapory dla zniżki można jednak spodziewać się w strefie ok. 1104-1109, gdzie mamy przebity szczyt z 17 września, 38.2% zniesienia ostatniego ruchu wzrostowego oraz górną granicę luki hossy z 17 października.

Spadek za oceanem też nie będzie zapewne czynnikiem wspierającym popyt jednak jest raczej mało prawdopodobne by był to sygnał który już dziś sprowokuje silniejszą przecenę. W pierwszej fazie sesji możliwe jest wprawdzie osłabienie i zejście kursu kontraktów w okolice pierwszego z powyższych wsparć, jednak chociaż o większe odbicie będzie trudno to później sytuacja powinna się ustabilizować.