Obecna sytuacja jest o tyle ciekawa, że z jednej strony mamy do czynienia z sygnałami sugerującymi możliwość wystąpienia wyraźniejszej korekty wzrostów, zaś drugiej już w okolicach pierwszego w poziomów wsparcia byki bronią się przed głębszą przeceną. Większość argumentów przemawia za pogorszeniem koniunktury w najbliższym czasie, a zaliczyć do nich można chociażby wygasające tempo zwyżki w pobliżu najsilniejszego obecnie oporu w strefie 1169-1177 pkt., czy też zachowanie najszybszych wskaźników (np. Stochastic i CCI), które opuściły obszary wykupienia czemu towarzyszyły niewielkie negatywne dywergencje. Nie należy też zapominać o ciągle ważnej formacji zasłony ciemnej chmury z poniedziałku, którą zaneguje dopiero zamknięcie powyżej poziomu 1158 pkt.

Sygnał dla wyraźniejszej korekty da jednak dopiero przebicie ostatnich minimów w okolicach 1034 pkt., który to poziom skutecznie hamuje w ostatnich dniach spadki. W efekcie mamy więc niewielką stabilizację i chociaż biorąc pod uwagę powyższe przesłanki bardziej prawdopodobne jest wkrótce osłabienie to jednak decydujący będzie tu kierunek wybicia z horyzontu. Wczorajsze wzrosty za oceanem nie będą mieć raczej większego wpływu na przebieg dzisiejszych notowań. Otwarcie powinniśmy wprawdzie dzięki temu mieć na lekkim plusie i na początku możliwa jest poprawa, ale na większe wzrosty i wybicie górą z konsolidacji nie ma raczej co liczyć.