Niski wolumen obrotu wyraźnie sygnalizuje fazę korekty, w jakiej od trzech sesji znajduje się polska giełda.
Dzisiejszy marazm oraz wczorajszy brak reakcji na decyzję RPP mogą sygnalizować pewnego rodzaju nieczułość naszego rynku na bodźce zewnętrzne, co akurat skłaniałoby do przyjęcia tezy o formacji szczytowej. Z drugiej zaś strony w fazie korekty mało który impuls zewnętrzny jest w stanie poderwać notowania w górę, zanim nie dojdzie do wypełnienia się czasu niezbędnego do zakończenia korekty.
Należy również pamiętać, że nasz rynek był bardzo silny (czytaj nieczuły) w ostatnim czasie w porównaniu do giełd zagranicznych stąd też nie dziwi nawet chwilowe osłabienie koniunktury na GPW. Szczerze mówiąc zamiast naszej polskiej, giełdowej stabilizacji, osobiście preferuję szybie zmiany cen akcji i indeksów giełd światowych, na których odpowiednie "sfazowanie się" przynosiło godziwe zyski. U nas niewielu inwestorów potrafiło w czasie aktualnej zwyżki uzyskać stopę zwrotu z portfela większą niż 10% przy wykorzystaniu jedynie instrumentów pierwotnych. Nie należy zapominać, że na rynku, na którym większość graczy operuje tylko i wyłącznie na kontraktach terminowych, a mało kto na akcjach, kwestia prawdziwej wartości indeksu jest otwarta.
Krzysztof Borowski