Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 29.10.2002 15:50

Zaczęliśmy minusem, ale wczorajszy optymizm szybko dał o sobie znać. W ciągu

półtorej godziny oprócz wyjścia na plusy byki zyskały 11 pkt robiąc maksimum

na 1193, czyli niemal idealnie do analogicznego szczytu indeksu. Ostatnie

wzrosty rozgrzały jednak wskaźniki do czerwoności i u wielu inwestorów budzi

to spore obawy (w tym u mnie). Rozpoczęła się więc realizacja zysków,

Reklama
Reklama

skończona na dość istotnym poziomie, jakim było poranne minimum, będące

zarazem poziomem ostatniego oporu. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Brakowało

jednego punktu by zapewne poleciało trochę stopów, tradycyjnie ustawianych

właśnie pod porannym minimum (wsparciem).

Po tym schłodzeniu nastrojów weszliśmy w stabilizację, która przerodziła się

w powolną wspinaczkę. Dopiero po 14:00 sygnał do śmielszego byczego ataku

Reklama
Reklama

dało PEO i rynki ruszyły do testowania sesyjnych maksów. Cała ta rozgrywka

odbywała się przy marazmie w Eurolandzie, który wyczekiwał na dość istotne

dane o wskaźniku zaufania konsumentów w Stanach.

Wzrost ponownie zatrzymało sesyjne ekstremum (oba rynki wyszły wyżej

zaledwie 1 pkt.) i pod sam koniec sesji część inwestorów zaczęło realizację

zysków. Po części właśnie ze względu na wykupienie rynku, po części pewnie

Reklama
Reklama

trochę rozczarowanie z powodu braku dzisiejszej euforii i pewnie trochę

obawa przed danymi z USA.

Obawy nie okazały się bezpodstawne. Dawno nie było tak fatalnych danych.

Wskaźnik nastroju zamiast pesymistycznych prognoz 90.0 wyniósł 79,4 i nie

pamiętam tak dużej rozbieżności. Ocena bieżącej sytuacji spadła z 88,5 we

Reklama
Reklama

wrześniu do 77,5 (spadek 11 pkt) , ale prawdziwy powód tak niskiego

wskaźnika to (ważniejsze moim zdaniem) oczekiwania konsumentów. Tutaj

mieliśmy spadek z 97,2 do 80,7 (spadek 16,5 pkt). Wszystko w

przedświątecznym okresie najgorętszych zakupów. Przypomnę przy okazji, że to

właśnie wydatki konsumentów to dwie trzecie amerykańskiego PKB. Jeśli sesja

Reklama
Reklama

w USA nie skończy się dziś spadkiem, to amerykańskim inwestorom chyba

wyrosną długie nosy, bo ekonomii oszukiwać nie można. Oni to robią od dawna,

a moją opinię o fundamentach czytelnicy już znają. Jako dowcip powiem tylko,

że analitycy i CNBC mówią już o pozytywnej wiadomości z powodu

prawdopodobnej obniżki stóp (sic).

Reklama
Reklama

Jutrzejsza sesja na naszym rynku w dużej mierze zależy od USA. Chyba

najlepszy byłby dzisiaj umiarkowany spadek na tamtym rynku. Wyjście na plusy

od razu dałoby strach przed korektą. Trzeba poczekać aż opadną emocje i jaka

będzie końcówka. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama