Dało to pretekst dla wyraźnego wzrostu głównie w pierwszej połowie sesji, a inwestorzy szybko zapomnieli o stojącym w sprzeczności z powyższą opinią fatalnym wskaźniku nastrojów opublikowanym dzień wcześniej. Niewielkie wrażenie zrobiła też niższa rekomendacja i wycena dla Wal Mart wydana przez Goldman Sachs, która co prawda przyniosła przecenę akcji tej sieci handlowej jednak nie pogorszyła ogólnego sentymentu. Prawdziwym sprawdzianem dla rynku może okazać się spora porcja dzisiejszych danych makro. Najważniejsze z nich będą - tygodniowa liczba nowych bezrobotnych, wstępne dane o PKB w III kw. oraz wskaźnik Chicago PMI za październik. Jeśli będą wyraźnie różnić się od oczekiwań mogą wyznaczyć kierunek ruchu w najbliższych dniach, jednak zbytnich podstaw do optymizmu raczej nie ma.
Wczorajsze wzrosty za oceanem nie powinny mieć raczej większego wpływu na dzisiejsze zachowanie naszego parkietu. Można oczekiwać, że przed czekającą nas dłuższą przerwą atmosfera będzie raczej stabilna i do bardziej spektakularnych ruchów nie dojdzie. Rynek też zapewne oczekiwał będzie na dzisiejsze dane zza oceanu i dopiero w drugiej połowie sesji sytuacja może się w związku z tym ożywić. Jest więc dość prawdopodobne, że notowania upłyną pod znakiem stabilizacji, którą z dołu wyznaczy wsparcie w strefie 1164-1170 pkt., a z góry wczorajsze maksimum na linii ok. 1190 pkt.