podane na koniec sesji także to potwierdza.
Wzrost po danych mieliśmy zarówno na kontraktach w USA, jak i w całym
Eurolandzie. Jednak nasz rynek coraz mniej reaguje na takie harce i zapewne
tak już pozostanie. Nieco mniej u nas "owczego pędu" a nieco więcej
zawodowych inwestorów i coraz szersza ich grupa zaczyna dostrzegać wyraźny
brak podstaw pod amerykańskie wzrosty. Po decyzji FED w kolejnym tygodniu
ciężko już będzie odwrotnie interpretować dane.
Na koniec sesji dostaliśmy jeszcze niemal dokładnie zgodny z prognozami
deficyt obrotów bieżących i rynkom udało się zamknąć na plusie. Utrzymane
został linie trendu wzrostowego Kontrakty01.gif Indeks01.gif Ich dość spory
kąt nachylenia skłania raczej do prognozowania ich przebicia w przyszłym
tygodniu. Jednak bardziej liczą się poziomy wsparcia, takie jak choćby
okolice 1170 na indeksie. Po wybiciu ciężko zepchnąć indeks pod tą wartość,
a trud wzrostów najlepiej chyba obrazuje kolejny górny cień na dziennych
świeczkach. Dzisiaj sesja nie pomogła w rozstrzygnięciu.
Nie ma w tej chwili sensu prognozować zachowania rynku w poniedziałek. Mamy
do odrobienia reakcję na dwa dni w USA, a do tego jutro lawina amerykańskich
danych makro, która przesądzi sprawę obniżek stóp oraz ustawi nastroje w
Eurolandzie na początek tygodnia. Później sobota niedziela, która w obecnych
"ciekawych czasach" coraz częściej (terroryzm) ma jednak dla rynku z