Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 08.11.2002 07:44

Wczorajszą sesję w Stanach ciężko nazwać byczą. A przecież takie były

oczekiwania amerykańskich inwestorów co do obniżki stóp procentowych.

Mechanizm miał być prosty. Obniżka -> wzrosty. Tym razem jakoś nie

zadziałało. Obniżka była. Ba, nawet duża, ale zadziałał inny mechanizm:

Kupuj plotki - sprzedaj fakty. Skoro większość tej obniżki się spodziewała

Reklama
Reklama

to kto miał kupować? Efekt mamy na wykresach: Dow.gif traci ponad 2%,

Nasdaq.gif 3%, no i jest jeszcze SP500.gif (-2,3%). Chciałbym zwrócić uwagę

na jeszcze jeden ciekawy fakt. W momencie, gdy indeksy w Stanach notowały

swoje minima cena kontraktów na złoto.gif oscylowała w okolicach $325.

Podczas wzrostów cen na rynku akcji, ceny kontraktów na złoto spadały. To

jest zrozumiałe. Te rynki są ze sobą ujemnie skorelowane. Ciekawym jest, że

Reklama
Reklama

ostatnio złoto wraca do łask, podczas, gdy rynek akcji wykonywał jeszcze

ruchy wzrostowe. Mieliśmy do czynienia w pewnym sensie z dywergencją rynków.

Wzrost cen na rynku akcji nie był potwierdzany przez spadek cen złota. Efekt

jest taki, że teraz, gdy ceny akcji zaczynają spadać, złoto jest już na dość

wysokim poziomie $321. Rodzi się pytanie, jaki scenariusz ma większe szanse

na powodzenie: ponowny spadek cen złota przy dalszym wzroście cen akcji, czy

Reklama
Reklama

też jednak dalszy wzrost cen złota przy już spadających cenach akcji. Nie

może umknąć uwadze ostatnie oświadczenie członków Al-Kaidy, że to oni stoją

za październikowym zamachem w Bali. Jak w takim razie wyglądają perspektywy

wojny w Iraku, kraju który jest z tą organizacją podwiązywany? Czy złoto

będzie spadać? Chyba nie, a zatem co się będzie działo z cenami akcji?

Reklama
Reklama

Wczorajsze spadki zostały przyjęte przez amerykańskich analityków ze

zrozumieniem. W końcu rynek jest mocno wykupiony, rósł przez wiele sesji bez

głębszej korekty. Każdy to rozumie. Ale gdy u nas się zastanawiamy, czy to

nie koniec byczej zabawy, tam z komentarzy emanuje niewzruszona pewność, że

to tylko nieznaczna korekta, zwykłe "profittaking" przed równie silnym,

Reklama
Reklama

jeśli nie silniejszym wzrostem, która ma potrwać do końca roku. Oczywiście

wszystko jest możliwe, ale biorąc pod uwagę wspomnianą tendencję na rynku

złota oraz fakt, że ostatnią zwyżką indeksy zbliżyły się do poważnych

poziomów oporu, można się spodziewać co najmniej dużych problemów z dalszym

wzrostem rynku.

Reklama
Reklama

Wróćmy jednak do wczorajszej sesji. Indeks Dow.gif Jones był ciągnięty w dół

głównie przez: J.P. Morgan Chase (po spekulacjach na temat możliwych

poważnych strat, jakie może ponieść spółka z pozycji pootwieranych

derywatach. Już od dawna mówi się o tym, że spółka ma pootwierane potężne

krótkie pozycje na rynku złota), General Motors, Honeywell, Hewlett-Packard,

Intel i Home Depot. W sumie z całej trzydziestki tylko McDonald"s, Philip

Morris i Procter & Gamble zakończyły notowania powyżej poprzedniego

zamknięcia. Na rynku Nasdaq.gif za głównego winowajcę spadków podaje się

Cisco i rewelacje, jaki władze spółki uraczyły rynek środowego popołudnia (w

USA). Sama spółka straciła na wartości 4,7% i pociągnęła cały sektor

sieciowy (indeks AMEX Networking Index spadł o 7,88%) - Juniper spadł o

6,6%, a Tellabs o 8,9%. Przypomnijmy, że tymi rewelacjami były raczej

pesymistyczne prognozy dotyczące najbliższych kwartałów. Władze spółki jakoś

nie podzielają optymizmu i tezy o "następnym kwartale". Spadał też sektor

producentów procesorów po tym jak AMD ogłosił, że nadal będzie redukował

załogę (głównie z działów sprzedaży i marketingu), co ma być reakcją na

obniżone prognozy dotyczące popytu na wyroby spółki (Zrzeszenie Producentów

Półprzewodników ogłosiło swoje prognozy dotyczące tego segmentu, które

okazały się niższe od tych opublikowanych w połowie roku). AMD spadając oydanej przez Prudential Financial.

Po regularnej sesji, w czasie notowań w handlu elektronicznym mieliśmy małe

odreagowanie. AHI zakończył kwotowanie na poziomie +0,3%. Swój plus

zawdzięcza m.in. spółce Qualcomm, która podając wyniki przekroczyła

oczekiwania analityków. O swoich wynikach wspomniał też Walt Disney. Były

lepsze od tych z poprzedniego roku, ale nie na tyle dobre by kurs wzrósł

(-1,4%). Należy też wspomnieć o wynikach Nvidii. W III kw. spółka zanotowała

stratę 48,6 mln dolarów przy przychodach 430,3 mln, których poziom był

zgodny z oczekiwaniami. Spółka straciła na wartości 6%. Obecnie kontrakty w

USA swoimi notowaniami zbliżone są do poziomu fair value (NQ -0,05,

SP -2,12).

Dziś byki na naszym rynku mają trudne zadanie. Musza postarać się obronić

poziom wsparcia na 1134 pkt. Otwarcie zapowiada się na słabsze od

wczorajszego zamknięcia i teraz ważne jest, jak ono będzie słabsze. Obrona

wsparcia jest o tyle istotna, że jak pisałem we wczorajszym komentarzu po

sesji, zejście niżej da prawdopodobnie czarną świece, a nie zdarzyło się

jeszcze by w trendzie wzrostowym miał miejsce ciąg pięciu następujących po

sobie czarnych świec. Nawet fakt, że jest ich obecnie cztery stawia byków

pod ścianą, bo taki układ w czasie wzrostów jest wyjątkiem i do tej pory

zdarzył się jedynie cztery razy (od początku 1999). Tak więc, jeśli byki

chcą mieć jeszcze szanse na wzrosty muszą dzisiaj obronić newralgiczny

poziom i liczyć, że będziemy mieli piąty wyjątkowy układ czterech czarnych

świec w trendzie wzrostowym. Obrona wsparcia przez byków to tylko wstęp. By

mówić o kolejnym wyjątku należy jeszcze podźwignąć ceny ponad poziom 1168

pkt. W tej chwili czas, rynki zachodnie i statystyka pracuje wyraźnie na

korzyść niedźwiedzi Kontrakty.gif Indeks.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama