Tak jak można było oczekiwać wybicie górą z wąskiego horyzontu dało to pretekst do zdecydowanej zwyżki i ataku na następny z silnych oporów w okolicach ok. 1165 pkt., gdzie znajduje się połowa wysokiej czarnej świecy z ubiegłej środy. Bykom udało się wprawdzie nieznacznie naruszyć ten poziom, ale w jego rejonie przyszedł kryzys na tyle duży, że wystarczyło praktycznie półtorej godziny by znieść większość dzisiejszych wzrostów.
W ten sposób kurs kontraktów stosunkowo łatwo powrócił w obręb konsolidacji, a na wykresie mamy świecę z niewielkim białym korpusem i długim górnym cieniem, której towarzyszył gwałtowny wzrost obrotów. W perspektywie najbliższych kilku sesji nie zaprzepaszcza ona szans na dalszą zwyżkę, ale taka końcówka może w dniu dzisiejszym zdeprymować byki. Na większe osłabienie się jednak nie zanosi i powinna mu zapobiec strefa wsparcia w obrębie 1135-1132 pkt. Można oczekiwać, że dzięki wzrostom za oceanem notowania rozpoczniemy na plusie, ale możliwość powtórki wczorajszego scenariusza nie jest zbyt duża. Byki nie powinny mieć wprawdzie problemów z kolejnym atakiem i sforsowaniem okolic 1150 pkt., nawet na początku sesji, jednak w pobliżu ostatniego maksimum może dość do wyraźniejszego osłabienia i jest dość prawdopodobne, że w najbliższych dniach właśnie powyższe ograniczenia wyznaczą zakres wahań kursu.