Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 18.11.2002 07:31

Piątkowa sesja w Stanach przebiegła dość spokojnie. Po słabych danych

opublikowanych przed i tuż po rozpoczęciu notowań można było sądzić, że

rynek zakończy dzień w nie najlepszych nastrojach. Rzeczywistość okazała się

jednak inna. Indeksy skończyły notowania się w okolicy poprzednich zamknięć.

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif W dużej mierze było to wynikiem szybkiego

Reklama
Reklama

wzrostu w końcowej części sesji czyli tego, co nasze byki lubią najbardziej.

Swoją dobrą kondycję indeksy zawdzięczają SBC, Merck, Citigroup i Dell. Być

może wzrost indeksów mógłby być wyższy gdyby nie Merrill Lynch, który

obniżył rekomendację dla Intela do "sprzedaj". Spadał też Microsoft i GE po

tym, jak J.P. Morgan obniżył rating tej spółki do "niedoważać" w porównaniu

z całym sektorem.

Reklama
Reklama

Jednak to nie spółki były w piątek w centrum uwagi, lecz dane makro. Do

momentu rozpoczęcia notowań w Stanach każda publikacja przynosiła

rozczarowanie: zbyt wysoki wzrost cen na poziomie producentów, zbyt wysoki

wzrost zapasów, mocniejszy od spodziewanego spadek produkcji przemysłowej i

mniejszy od spodziewanego stopień wykorzystania potencjału produkcji. Tuż po

rozpoczęciu notowań na rynek spłynęła wiadomość, że indeks nastrojów

Reklama
Reklama

konsumentów wzrósł mocniej niż sądzono. Ta jedna dobra wartość przeciw

czterem poprzednim słabym pozwoliła strategowi z Jefferies & Co., Artowi

Hoganowi określić ogólnie dane jako umiarkowanie dobre. Ręce opadają. Po

pierwsze, wartość wskaźnika nastrojów jest na razie wstępna i może się

jeszcze zmienić. Po drugie, jak pisałem w Weekendowej, w gospodarce

Reklama
Reklama

amerykańskiej choruje sektor korporacyjny i brak objawów poprawy (a

właściwie pojawienie się objawów pogorszenia) może tylko martwić. Trudno

zatem zgodzić się z Hoganem. Wracając jeszcze na chwilę do spraw

poszczególnych części gospodarki i ich wrażliwości na zmianę stóp

procentowych. Ten wykres kredyty.gif chyba dość wyraźnie pokazuje, jakim

Reklama
Reklama

lekarstwem są obniżki stóp. Pompują one pieniądze w sektor nieruchomości i

konsumpcyjny pozostawiając dobre samopoczucie konsumentów, ale niestety nie

pomagając przedsiębiorstwom, gdyż one w teraz nie potrzebują kapitału.

Po sesji nie wydarzyło się nic, co mogłoby szczególnie przykuć uwagę , a tym

bardziej wahnąć rynkiem. W końcu to było popołudnie przed weekendem. Spółki,

Reklama
Reklama

które w czasie regularnych notowań najwięcej straciły, nieco odrabiały te

straty, a te które zyskały trochę tych zysków oddawały. AHI zakończył

kwotowania na poziomie -0,07%. W tej chwili kontrakty w USA notują lekkie

spadki względem fair value (NQ -3,5 SP -5,63).

Początek naszej sesji zapowiada się dość spokojny. Może nawet na niewielkim

plusie. reszta w rękach byków. To od nich zależy, czy zostanie dziś pokonany

poziom wsparcia na 1128-34 pkt. Przypomnę, że doszłoby wtedy do pełnego

wykreślenia formacji głowy i ramion Kontrakty.gif i otworzyłaby się droga to

spadku, który w teorii mógłby nas zaprowadzić w okolice 1070 pkt, choć, jak

wspominałem, już na 1100-1110 można spodziewać się mocnej walki. Sądzę, że

rynek terminowy z decyzję poczeka do momentu rozpoczęcia notowań na kasowym.

Zejście indeksu pod ostatnie lokalne dołki pogrzebałoby posiadaczy długich

pozycji Indeks.gif Alternatywą jest kolejny atak popytu, ale po dwóch

ostatnich niepowodzeniach, jakoś trudno mi stawiać, że teraz się uda. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama