było widać dużą determinacje niedźwiedzi. Ta ujawniła się chwilę później w
pełnej krasie. W pewnym momencie zabrakło kupujących. Zaczęła się ucieczka,
ale nie niedźwiedzi lecz byków. Byki tratowały się nawzajem, co spowodowało
spadek cen o ponad 20 pkt. Lepsze dane o zamówieniach na dobra trwałego
użytku oraz lepszy wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Chicago
Wykres_03.gif tylko nieznacznie wpłynęły na poprawę sytuacji. Wskaźnik
nastrojów wśród konsumentów liczony przez Uniwersytet Michigan nie pomógł,
choć też za bardzo nie zaszkodził Wykres_01.gif
Mamy więc za sobą fatalną końcówkę, której skutki możemy odczuwać jeszcze
przez jakiś czas. Warto zauważyć, że to już druga z rzędu końcówka, w czasie
której przeważała podaż. Zważywszy, że mamy trend wzrostowy jest to sprawa
trochę niepokojąca. Niepokoi też fakt, że ta podaż nie jest wcale taka mała.
Dziś w czasie spadku cen wygenerował się dość spory obrót. Warto zwrócić
uwagę, że dzieje się to w okolicy dość poważnych oporów. Po pierwsze,
jesteśmy obecnie na poziomie luki bessy z czerwca. Po drugie, warto
przypomnieć, że obecne poziomy to zniesienie (50%) połowy spadku z 1465 do
1018 pkt. zniesienie.gif oraz linii poprowadzonej przez dołki z konsolidacji
z pierwszej połowy roku (to po trzecie). Opory, jak opory. W czasie trendu
wzrostowego nie powinny zbyt mocno zaprzątać głowy graczom. Teraz ważniejsze
wydają się poziomy wsparć. Warto jednak choćby z ostrożnościewypałem może wzbudzać obawy i dla niektórych być sygnałem do
zamykania długich pozycji. Ja jednak obstawałbym przy poczekaniu, aż ceny
zejdą poniżej poziomu 1227 pkt. Będziemy wtedy mieli do czynienia z formacją
podwójnego szczytu (ten drugi nieco wyżej od pierwszego), co dla graczy może
być dobrym sygnałem, że rynek zaczyna słabnąć na poważnie Kontrakty01.gif
Indeks01.gif KJ