W efekcie rynek pozostawał w wąskim horyzoncie, a na wykresie mamy kolejną niewiele wnoszącą świecę. Rynek utknął w niewielkiej stabilizacji w przedziale 1227-1251 pkt. i dopiero wybicie w cenach zamknięcia może przynieść wiarygodniejsze sygnały decydujące o kierunku ruchu.
Z jednej strony pozytywnie należy odbierać niewielki zasięg obecnego osłabienia i skuteczną obronę już pierwszego z poważniejszych wsparć na poziomie 23.6% zniesienia fali wzrostowej z połowy listopada, co jest argumentem świadczącym o sporych siłach byków. Jednocześnie jednak coraz więcej przesłanek zwiększa ryzyko, że obecne wyhamowanie zwyżki może sugerować zbliżające się odreagowanie. Jednym z ważniejszych elementów przemawiających za taką możliwością jest bliskość silnych oporów. Górna granica testowanej obecnie luki bessy z końcówki czerwca na wysokości 1261 pkt. jest zaledwie pierwszą z barier podażowych, z którymi musi uporać się popyt by myśleć o dalszej zwyżce w najbliższym czasie. Tuż powyżej czekają jeszcze 61.8% zniesienia spadków z maja na poziomie 1266 pkt. i górna linia kanału wzrostowego biegnąca obecnie na wysokości ok. 1274 pkt. Oprócz tego niebezpieczeństwo osłabienia niesie zachowanie najszybszych wskaźników, które już dały sygnały sprzedaży (np. Stochastic) lub są bliskie ich wygenerowania (np. CCI).