Na początku notowań doszło do osłabienia, ale było ono stosunkowo niewielkie i wkrótce po otwarciu kasowego koniunktura zaczęła się poprawiać. Bez trudu doszło do przełamania bariery podażowej na 1251 pkt., co stało się pretekstem dla ataku na górny poziom okna bessy z końca czerwca na wysokości 1261 pkt. Po raz kolejny jednak w tym rejonie zapał byków wygasł, a rynek cofnął się powracając w obręb wcześniejszej stabilizacji.
Na wykresie mamy szpulkę, która nie daje większych wskazówek co do rozwoju sytuacji w najbliższych dniach. Z jednej strony jej położenie w górnych partiach poprzedniego korpusu sugeruje, że popyt będzie bronił się przed głębszym spadkiem, ale jednocześnie bliskość powyższego oporu wzmocnionego przez 61.8% zniesienia spadków z maja na poziomie 1265 pkt. i nieudane próby jego sforsowania mogą zakończyć się wyraźniejszą przeceną. Taką właśnie możliwość sugeruje też fakt, że rynkowi nie udaje się zamknąć powyżej górnego poziomu horyzontu czyli 1251 pkt.
Już dziś możliwe jest pogorszenie nastrojów, albowiem zapał popytu mogą skutecznie schłodzić spadki na giełdach amerykańskich (tym bardziej, że tamtejsze indeksy dotarły do ważnych oporów). W tej sytuacji kurs może zejść nawet w okolice ok. 1229-1227 pkt., gdzie mamy dolne ograniczenie konsolidacji. W tym rejonie można jednak oczekiwać zahamowania spadku i wsparcie to powinno zostać dziś obronione.