Deutsche Bank obniżył rekomendacje dla pięciu spółek z sektora półprzewodników a Morgan Stanley dla AOL Time Warner i kilku sektorów technologicznych (m.in. dla producentów pamięci masowych i półprzewodników). W takiej sytuacji spadki na początku sesji były znaczne i najprawdopodobniej takie byłyby do końca sesji, gdyby nie lepsze dane dotyczące aktywności sektora usług (opublikowane o 16:00). Te dane zahamowały przecenę a w dalszej części sesji doprowadziły do odbicia. Notowania zakończyły się tylko niewielkimi zniżkami a na wykresach indeksów ukształtowały się świece w kształcie doji, pozwalające liczyć przynajmniej na zahamowanie spadku na najbliższych sesjach.
Wpływ zakończenia w USA na nasz rynek nie będzie znaczący. Wczoraj doszło u nas do wyraźnego zwrotu w trakcie sesji. Pierwsza część była dość optymistyczna i stwarzała szansę na kontynuację wzrostów w krótkim terminie - rynek zachowywał się znowu lepiej niż parkiety europejskie. W ostatnich kilkudziesięciu minutach sytuacja zmieniła się jednak całkowicie. Do głosu doszła podaż systematycznie spychając rynek na coraz niższe poziomy. Początkowo spadek miał miejsce przy niewielkich obrotach - wymiana stała się bardziej aktywna dopiero w pobliżu poziomu 1230 pkt. Podaż w każdym razie nie odpuszczała już do końca sesji, nie pozwalając na istotniejsze odbicie. Technicznie sytuacja się skomplikowała. Na wykresie WIG20 uformowała się czarna świeca z dość długim górnym cieniem. Jednocześnie indeks oddalił się od dwuletniej linii trendu spadkowego (1258 pkt) i górnego ograniczenia luki bessy z 26 czerwca (1257 pkt). To lekko pesymistyczne sygnały. Nie są jednak wystarczające by można było wieszczyć istotniejsze spadki w krótkim terminie. Indeks nadal znajduje się w trendzie wzrostowym a do pierwszego wsparcia droga niedaleka - 12119 pkt (podstawa świecy z poniedziałku).