zaangażowania w krótkie pozycje (na złocie) największych banków. Zresztą ilość sprzedanego na krótko złota znacznie przekracza całkowitą ilość produkcji. Nie trudno sobie wyobrazić, wzrost złota do 350-60 dolarów, ale trudno byłoby sobie wyobrazić bankructwa (bo i o tym się mówi) niektórych amerykańskich banków.
Do wszystkich znanych zagrożeń powodujących właśnie przenoszenie kapitału w bezpieczne aktywa doszły jeszcze informacje, o rzekomej sprzedaży broni chemicznej i biologicznej terrorystom. To zresztą też osłabiało dalej dolara i także do rekordowego poziomu !!! Waluta.gif Po części to także wpływ wspomnianego dużego deficytu, choć dane były lepsze od prognoz. Jednak inwestorzy zagraniczni w takich warunkach będą uciekać, a dolar powinien i tak dotrzeć do 1,10 Dlaczego o tym piszę ? Bo jeśli połączymy to ze wzrostem cen gazu (mroźna zima), także rosnącymi cenami ropy, to można się zastanowić, dlaczego FED i analitycy boją się deflacji ?? Ja boję się (a czemu miałbym się bać ;-) bardziej inflacji, bo nie wierzę, że indeks towarów zatrzyma dynamiczny wzrost na zeszłorocznym szczycie CRB.gif i ruszy do korekty. Tutaj musiałoby dojść do wygranej wojny z Irakiem i mocnego odkręcenia kurka z ropą. To na pewno nie w najbliższym czasie, a przy ataku na Irak cena ropy gwałtownie skoczy. Na wykresie CRB.gif widać chyba wyraźnie, co by się wtedy stało - formacja podwójnego dna. Presji inflacyjnej też wtedy nie będzie ? Musi to się w końcu zacząć przekładać na
wzrost cen, bo inaczej firmy przy takich kosztach zaczną bankrutować.
A dane o inflacji mamy właśnie dzisiaj. Inflacja cen producentów za listopad podana zostanie o 14:30 Prognozowany jest brak zmian, także dla inflacji bazowej. Chyba jedynie niższe dane (przy obecnym panicznym strachu przed deflacją) wywołają spadek. Dane lepsze od razu odebrane zostaną jako oznaka ożywienia, któremu towarzyszy inflacja. O tej samej godzinie rynek dostanie jeszcze dane o październikowej dynamice zapasów firm (+0,2% po ostatnim +0,6%), ale to wszystko blednie przy danych z 15:45 (podawane często niedokładnie o tej godzinie). Wtedy opublikowany zostanie wstępny indeks nastroju Uniwersytetu Michigan za grudzień, a w okresie świątecznych zakupów to kluczowe dane. Zapewne nie będzie odzwierciedlać jeszcze obaw związanych ze wzrostem bezrobocia, dlatego wzrost z 84,2 na 85,0 nie koniecznie wszystkich ucieszy. Jeśli natomiast będzie znacznie wyżej (nie powinno !) to byki mogą zrobić małe "ynek.
Przydałoby się coś o naszym grajdołku napisać. Na to będzie czas całą sesję ;-) U nas oczywiście głównie zagrają dziś emocje związane ze szczytem w Kopenhadze. Ekonomiczny wymiar obecnych rozmów jest prawie żaden, bo kwoty o których się dyskutuje są wręcz śmieszne w porównaniu do wszystkich kosztów i korzyści, ale nie o to przecież chodzi obecnie politykom. Szczyt musi "spełnić swoją rolę", a jeśli Polska wyjdzie z podniesioną głową, to indeksom z pewnością to pomoże. Sporym rozczarowaniem byłoby nie utargowanie niczego dla Polskiego budżetu w kolejnych latach członkostwa. Deficyt budżetowy począwszy od 2004 r. będzie rosnąć zapewne szybciej niż złoto i wsparcie UE bardzo by się tutaj przydało. Z tego inwestorzy się ucieszą. Z paru litrów mleka, czy zezwolenia na 11,52 cm. wyższe drzewka ..... raczej
nie.