Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 17.12.2002 07:00

Nie widziałem w serwisach zbyt ważnych powodów do takiego wzrostu, więc na

koniec sesji obejrzałem sobie podsumowanie na CNBC, żeby jednak dowiedzieć

się czemu rośnie. Niestety oni też nie wiedzieli !!! Rzadko się zdarza by

zawsze byczy dziennikarze rozłożyli ręce, zaczęli narzekać na brak powodów

do takiego rally, wytykając przy tym dość niski wolumen osłabiający

Reklama
Reklama

wiarygodność tego ruchu. Podstaw jednak faktycznie nie było. Powód

zamknięcia na tak sporych plusach Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif był czysto

psychologiczny i wynikał z nadziei na tradycyjne podciąganie rynku na

przełomie roku. Do tego fundusze mają przecież świeżą gotówkę wpłaconą w

ostatnim tygodniu.

A co rosło ? Najwięcej wśród spółek z Dow Jones zyskał SBC. Ponad 5% wzrost

Reklama
Reklama

zawdzięcza analitykom z UBS Warburg, którzy pozytywnie wypowiadali się o

szansach spółki na uzyskanie zgody na świadczenie usług w Kalifornii. Tyle

tylko, że ten wzrost wygląda jedynie na ruch powrotny do przebitej linii

trendu. SBC.gif Rósł też Wal-Mart. Powód ? Spółka oczekuje wzrostu

sprzedaży w grudniu 3-5%, a opublikowane właśnie dane pokazują że będzie to

(tak jak ostatnio) dolna granica prognoz. Efekt ? Mimo zawiedzionych

Reklama
Reklama

analityków kurs rósł - nadzieja, że będzie lepiej i "inwestorzy ruszą w

ostatnim tygodniu do zakupów" nakręcała popyt. Fakty pokazują źle, ale

nadzieja na ich poprawę podnosi kurs - znajome prawda ? Indeksy ciągnęły tez

spółki paliwowe. Cena ropy poszybowała do góry otwierając przy tym lukę

hossy, a to przecież jest wspaniałe dla gospodarki. Żartuję oczywiście.

Reklama
Reklama

Wczoraj nikt na to nie zwracał uwagi - oczywiście oprócz spółek paliwowych,

które na tym skorzystały.

Na wykresie ropy najbliższe tygodnie będą decydujące. To samo zresztą

przeczytamy w gazetach. Zarówno media, jak i analiza techniczna mówią to

samo - jeśli wojna z Irakiem nie będzie prostym "Afganistanem" to cena

Reklama
Reklama

przebije ostatni szczyt i droga do nieba otwarta. Jeśli natomiast Irak

odkręci (zostanie odkręcony) kurek to napięcie wojenne opadnie i możliwe

byłoby nawet wykreślenie w tym roku formacji RGR ze spadkiem nawet w okolice

20$ Ropa.gif To jednak odległa przyszłość. A skąd wczoraj taki wzrost

ropy ? Oprócz obaw wojennych przedłuża się strajk w Wenezueli, który trwa

Reklama
Reklama

już 15 dzień. Zablokowanie eksportu piątego światowego eksportera ropy (15%

importu ropy USA) musiało mieć w końcu taki skutek. Jeśli strajk będzie się

przedłużać, a ropa dalej rosnąć, to zapewne amerykańska administracja bardzo

szybko .... znajdzie "nieprawidłowości" w ostatnim Irackim raporcie.

Wraz z ropą rosło też złoto, które idealnie dotknęło maksa z 1999 roku.

Zloto.gif Ropa rośnie, złoto rośnie.... indeksy też. W dłuższym terminie nie

do utrzymania. Problem jednak w tym, że wszystko wskazuje, że tym od którego

byki się odwrócą będą giełdowe indeksy. Ropa to niewiadoma, ale złoto po

małej korekcie ma przed sobą dalsze wzrosty. Przy okazji warto wspomnieć o

już dość wyraźnym wybiciu na indeksie towarów CRB.gif

Fantastyczne powody do wzrostów prawda ? To jeszcze nie koniec. Mój faworyt

wczoraj to dwa banki - Lehman Bros i Goldman Sachs. Analitycy zalecali

wczoraj, by przenosić kapitał z Europy (zmniejszyć udział z 35% do 24%) na

amerykańskie rynki (zwiększyć z 39% na 50%). Rzekomo rynek amerykański jest

tańszy od europejskich spółek, a szczególnie mowa tutaj o sektorze

technologicznym - czytaj Nasdaq. Ręce opadają. Jeszcze jakby porównywali

spółki europejskie do firm z Dow Jones albo S&P500 to mógłbym lekko

przymknąć oko. Ale nawet tutaj biorąc nawet najprostsze wskaźniki widać, że

większość europejskich akcji jest zdecydowanie atrakcyjniejsza. Tylko co

biedni Amerykanie mają robić ? Wystarczy przeczytać wczo pokazują przepływ kapitału z USA do Europy. Niepowodzenie z

Irakiem mocno zdynamizowałoby ten proces, choć chyba wystarczy tutaj

słabnący dolar Eurodolar.gif No ale to przecież nie ma znaczenia, ważne co

mówią analitycy. Do tego jeszcze "technik" z Merrill Lynch (zalecali

niedawno zmniejszenie udziału w akcjach) prognozuje wzrosty w styczniu, a

zarządzający Tobias Levkovich z Salomon Smith Barney mówił już o całym

przyszłym roku.

Chyba już starczy pokazywania, że wczorajszy wzrost był jedynie wynikiem

próśb, marzeń i nadziei. Dobre informacje ze spółek, czy gospodarki gdzieś

się wczoraj zapodziały. Jak długo będzie to przeszkadzać niedźwiedziom ?

Koniec roku to dość specyficzny i bardzo zmienny okres. Prognozy z sesji na

sesję nie mają chyba tutaj sensu. Z pełnym przekonaniem można jedynie

powiedzieć, że oporów indeksy w najbliższych tygodniach na pewno nie

przejdą. Brak podstaw, a do tego pełen optymizm inwestorów i analityków -

wybuchowa mieszanka. Po sesji AHI skończyło prawie na zero i oprócz

bankrutującego K-Mart (-22% po sesji) który wylatuje z NYSE nie działo się

nic godnego uwagi. Japonia po raz pierwszy od 9 sesji w końcu rośnie, a

kontrakty amerykańskie w okolicach zera.

Komentarz zrobił się nieco zbyt amerykański, więc przerwa na polski akcent.

Do spraw unijnych mam na razie wstręt, bardzo niska inflacja była w pełni

zgodna z oczekiwaniami rynku i niewiele wnosi na posiedzenie RPP, a jedyną

ciekawostką może być wczorajszy wskaźnik koniunktury bankowej Pengab. Jest

to już 4 z rzędu spadek, najgorszy wynik w tym roku i drugi w kolejności w

historii dziesięcioletnich badań, a w głównej mierze jest to wynik nie oceny

bieżącej sytuacji, ale prognoz na przyszłość. Co ciekawe bardzo spadł

wskaźnik pokazujący prognozę sytuacji ekonomicznej (analogiczne dane do

początku zeszłego roku - później były giełdowe spadki), a przy tym spadku

(zysków itd. itp.) mają rosnąć akcje (sic) - Saldo prognoz wzrosło do 26 pkt

czyli do poziomu nie notowanego od roku. Najwięcej do tej pory było 18

(styczeń - początek spadków). W październiku było tylko 4. Czy przy takim

powszechnym optymizmie (analogicznym do amerykańskiego Investor

Intelligence) mamy szansę na hossę ? Cuda się zdarzają, choć równie rzadko

jak krachy.

Czy ktoś na to spojrzy ? Pewnie niewielu. Większość wpatrzona będzie w rynki

europejskie i amerykańskie dane makro. O danych nieco więcej w komentarzach

w czasie sesji. O 14:30 pozwolenia na budowę, CPI Wykres2.gif , rozpoczęte

budowy domów Wykres3.gif , a o 15:15 ważna produkcja przemysłowa Wykres4.gif

i stopień wykorzystania potencjału produkcyjnego Wykres1.gif

Europa może zacząć na plusie, ale wątpliwości widać dobrze na wykresie

Dax.gif Wczoraj po obronie wsparcia indeks jednym ruchem wrócił do oporu.

Rynki amerykańskie po 20:00 wprawdzie dalej rosły, ale poziom oporu (i w

sumie nieco sztuczny wzrost w USA) powinny studzić nastroje. Jeśli jednak

rynki ponownie wejdą w euforię, to już dzisiaj musi to na nas podziałać i

większy popyt z pewnością zawita także na polski rynek. Wczoraj

ogólnoświatowa euforia nas ominęła. Po takiej sesji w USA trochę nadrobimy,

ale nie liczyłbym na jakieś fajerwerki, szczególnie na otwarcie. Wzrost do

1223-25 Kontrakty.gif możliwy będzie dopiero, gdy inwestorzy zobaczą, że

Euroland nie zabiera się za realizację wczorajszych zysków, a nasz indeks

nie bije głową w opór na 1209 pkt. Indeks.gif Akurat na otwarcie (potrzebna

jedynie atmosfera, nie kapitał) powinno być łatwo indeksowi ten poziom

przeskoczyć. Mi nie pozostaje nic innego, jak spodziewać się stabilizacji.

Na rynku targanym emocjami (czego sesja w USA najlepszym przykładem) nie

potrafię postawić jednozn przesunąłbym stopy z

okolic 1200 pkt. jakieś 20 pkt wyżej. Niech się dzieje wola Nieba.... MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama