Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 02.01.2003 16:45

Dziwna to była sesja. Składała się bowiem z sesji właściwej i fixingu. Obie

części notowań to dwa różne światy. Gdyby nie fixing nie byłoby nawet o czym

pisać. Jednak pisać jest o czym. Właśnie przebieg fixingu jest w całej sesji

najbardziej zagadkowy.

Zacznijmy jednak od początku. Sesja na rynku terminowym rozpoczęła (1167)

Reklama
Reklama

się nieco poniżej ostatniego zamknięcia w 2002 roku. Pierwsza godzina

notowań upłynęła pod znakiem wzrostu do poziomu 1182 pkt. Całkiem nieźle jak

na jedną godzinę. Zapowiadał się całkiem interesujący wzrost. Poziom

otwarcia nadal był poziomem minimum. Można się domyślać, że wielu graczy

zaczęło wspominać początek ubiegłego roku i pamiętną białą świecę i ruch,

jaki ona zapoczątkowała. Niestety, gdy ruszył rynek kasowy nadzieje się

Reklama
Reklama

błyskawicznie rozwiały. Na rynku akcji nie było już widać równie

zdeterminowanego popytu. Ceny zaczęły spadać, a podaż na BRE czy TPS raczej

nie zachęcała do byczych harców. Cały wzrost został zanegowany i nawet

doszło do zaliczenia nowych minimów. Wybicie się kontraktów nad linię trendu

spadkowego okazało się niewypałem. Zadziałała siła oporu na 1184 pkt. Spadek

trwał do południa. Później rynek się uspokoił. Fakt, że po mocnym wzroście

Reklama
Reklama

mieliśmy równie mocny spadek martwił i raczej skłaniał do oczekiwania

kontynuacji tego drugiego. Posiadacze długich pozycji za dobrą monetę brali

niski obrót, ale trzeba przyznać, że i przy wzroście nie był on zabójczy.

Mały obrót wskazywał, że praktycznie rynek nadal po świątecznych wahaniach

nie wybrał sobie kierunku.

Reklama
Reklama

Konsolidacja się przedłużała. O 14:30 opublikowane zostały dane makro, które

mogły rozczarować, ale nie rozczarowały. Wyższa od prognozowanej liczba

nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych Wykres_01.gif nie wyrządziła

zarówno amerykańskim, ani europejskim rynkom większych szkód. Co ważne, same

dane były gorsze i dokonano także rewizji wartości sprzed tygodnia. Rewizji

Reklama
Reklama

na niekorzyść, gdyż zamiast 378k było faktycznie 390k. No ale z drugiej

strony byki mogą powiedzieć, że dzięki tej rewizji wzrost w tym tygodniu był

jednak mniejszy, a zatem nie ma powodu do paniki :) Fakt braku spadku cen

był już miłą informacją dla byków. Powoli popyt zaczął przeważać i podciągać

nieco kursy. Przewaga nie była zbyt widoczna, ale po jakimś czasie udało się

Reklama
Reklama

bykom zyskać kilka punktów. To była jednak tylko przygrywka do koncertu jaki

dał popyt w końcówce sesji. Tuż przed fixingiem bykom udało się zbliżyć do

poziomów sąsiadujących z porannymi maksami, co już można było uznać za

sukces zważywszy, że poranny wzrost nie przyniósł wyczekiwanego przez popyt

wybicia. O 16:00 mieliśmy drugą publikację dziś danych makro z USA. Był to

wskaźnik ISM. Okazał on się znacznie lepszy niż się wcześniej spodziewano

Wykres_02.gif i nastąpił skok indeksów amerykański za którymi ruszyła

również Europa. No, a że my już w Europie, to u nas przydałby się łady

wzrost. Problem w tym, że akurat o 16:00 to my już notowania kończymy.

Został jedynie fixing. Jedna chwila, jeden tick na wykresach, którym

mogliśmy pokazać całemu światu jak bardzo się cieszymy, że amerykanie się

cieszą. I pokazaliśmy. Dzięki atakowi popytu, w dużej mierze uwidocznionego

w postaci zleceń pkc, nastąpił skok cen o 10 pkt. Taka jest właśnie różnica

między ostatnią transakcją z notowań ciągłych, poziomem z fixingu.

Właśnie ten fixing sprawił, że sytuacja techniczna jest obecnie zdecydowanie

bardziej skomplikowana. Mianowicie, końcowym wybiciem wyszliśmy nad poziom

oporu na 1184 pkt Kontrakty01.gif Można to uznać za sygnał kupna. Niestety

nie jest on potwierdzony przez zachowanie indeksu, który wprawdzie także

wzrósł w końcówce, ale nie aż tak mocno, by pokonać własny opór. W efekcie

y tak dużym udziale emocji, może budzić obawy, kto jutro

będzie kupować.

By jednak nie siedzieć z założonymi rękami, można przyjąć następującą

strategię. Dla tych, których wzrost przekonał i są już na długich pozycjach

proponuję stop na poziomie ostatnich dołków. Natomiast, ci którzy się wahali

z otwarciem długiej pozycji na takim rozemocjonowanym rynku, powinni

poczekać i przekonać się, czy bykom uda się utrzymać ceny nad poziomem 1184

pkt. Jeśli po krótkim czasie wrócimy w okolice sprzed wyskoku, należy go

uznać, za fałszywy. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama