bykom zyskać kilka punktów. To była jednak tylko przygrywka do koncertu jaki
dał popyt w końcówce sesji. Tuż przed fixingiem bykom udało się zbliżyć do
poziomów sąsiadujących z porannymi maksami, co już można było uznać za
sukces zważywszy, że poranny wzrost nie przyniósł wyczekiwanego przez popyt
wybicia. O 16:00 mieliśmy drugą publikację dziś danych makro z USA. Był to
wskaźnik ISM. Okazał on się znacznie lepszy niż się wcześniej spodziewano
Wykres_02.gif i nastąpił skok indeksów amerykański za którymi ruszyła
również Europa. No, a że my już w Europie, to u nas przydałby się łady
wzrost. Problem w tym, że akurat o 16:00 to my już notowania kończymy.
Został jedynie fixing. Jedna chwila, jeden tick na wykresach, którym
mogliśmy pokazać całemu światu jak bardzo się cieszymy, że amerykanie się
cieszą. I pokazaliśmy. Dzięki atakowi popytu, w dużej mierze uwidocznionego
w postaci zleceń pkc, nastąpił skok cen o 10 pkt. Taka jest właśnie różnica
między ostatnią transakcją z notowań ciągłych, poziomem z fixingu.
Właśnie ten fixing sprawił, że sytuacja techniczna jest obecnie zdecydowanie
bardziej skomplikowana. Mianowicie, końcowym wybiciem wyszliśmy nad poziom
oporu na 1184 pkt Kontrakty01.gif Można to uznać za sygnał kupna. Niestety
nie jest on potwierdzony przez zachowanie indeksu, który wprawdzie także
wzrósł w końcówce, ale nie aż tak mocno, by pokonać własny opór. W efekcie
y tak dużym udziale emocji, może budzić obawy, kto jutro
będzie kupować.
By jednak nie siedzieć z założonymi rękami, można przyjąć następującą
strategię. Dla tych, których wzrost przekonał i są już na długich pozycjach
proponuję stop na poziomie ostatnich dołków. Natomiast, ci którzy się wahali
z otwarciem długiej pozycji na takim rozemocjonowanym rynku, powinni
poczekać i przekonać się, czy bykom uda się utrzymać ceny nad poziomem 1184
pkt. Jeśli po krótkim czasie wrócimy w okolice sprzed wyskoku, należy go
uznać, za fałszywy. KJ