Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 08.01.2003 17:00

Dzisiejsza sesja chyba skutecznie namieszała w odbiorze sytuacji technicznej

rynku. Mamy kilka sprzecznych przesłanek i na ich podstawie zmuszeni

jesteśmy do określenia się po jednej ze stron rynku. Czy faktycznie jesteśmy

zmuszeni? W końcu, kto ma wątpliwości zamyka pozycje i przygląda się rynkowi

z boku. Spróbujmy jednak zawalczyć i wyciągnąć jakieś wnioski.

Reklama
Reklama

Zacznijmy jednak od początku. Sesja rozpoczęła się od spadku cen. Można go

uznać za reakcję na spadki, jakie dotknęły rynek amerykański we wtorek.

Kontrakty zjechały do 1227 pkt, by po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym

powoli zyskiwać na wartości. Ten wzrost szedł jak po grudzie, ale podaż nie

przyciskała. W pewnym momencie jeden poważniejszy atak popytu uruchomił

ustawione stopy i szybkim ruchem doszliśmy do 1246 pkt. To już były okolice

Reklama
Reklama

oporu i szczytów wzrostu trwającego od początku tego roku. Spore oferty

sprzedaży uniemożliwiły dalszą zwyżkę, zwłaszcza, że już nie było chętnych

do kupna. Popyt nie palił się do zakupów z prostego powodu. Gdy kontrakty

zbliżyły się do poziomu swojego oporu, rynek kasowy rósł bardzo powoli.

Indeksowi jeszcze sporo brakowało do testu ostatnich szczytów. Nie było

sensu się wychylać, ale rozsądniej wydawało się poczekać, aż indeks

Reklama
Reklama

podejdzie nieco wyżej. Tylko, że indeks nie podszedł wyżej. Posiadacze

długich pozycji nieco zawiedzeni zaczęli się niepokoić i powoli rezygnować z

zajmowanych pozycji. Ceny się osuwały. Myślałem, że jeszcze raz chociaż

podejdziemy w okolice oporu, ale stało się inaczej. Gdy zbliżała się godzina

rozpoczęcia notowań w USA, wśród byków robiło się coraz bardziej nerwowo.

Reklama
Reklama

Tym bardziej, że coraz więcej osób zamykało swoje pozycje, a to zbijało ceny

na nowe minima i mieliśmy efekt domina. W końcowej części sesji

obserwowaliśmy regularną panikę byków. LOP dramatycznie spadł. W porównaniu

z wczorajszym zamknięciem ubyło 2k pozycji.

Trudno na podstawie takiego zachowania się graczy zachowywać dobrą minę.

Reklama
Reklama

Niewątpliwie taki spadek będzie kładł się cieniem na najbliższe dni i

otwarcie długich pozycji przyjdzie teraz nieco trudniej. W żadnym wypadku

nie należy bagatelizować tego wysypu, bo on dość wyraźnie pokazuje, że rynek

obecnie jest niezdecydowany. Piątkowy wzrost nie wzbudził wiele zaufania w

kupujących i każdy sygnał ich słabości jest szybko interpretowany jako

Reklama
Reklama

sygnał do odwrotu. Niemniej należy także pamiętać, że wystąpienie paniki ma

swoje następstwa. Znaczna część strachliwszych graczy już zamknęła pozycje.

Teraz podaż powinna się pojawić ze strony graczy bardziej wyważonych, którzy

z reguły nie biorą udziału w panicznych ruchach. Jeśli faktycznie spadek ma

mieć dalsze następstwa, to wcześniej każda próba odbicia będzie

wykorzystywana do wyjścia z długich pozycji. Myślę, że próbą będzie dla

rynku powrót w okolice 1223 pkt, gdzie mieściły się, ostatnie dołki. czy do

takiej próby dojdzie? Myślę, że są na to szanse. Pomimo dzisiejszego spadku

sytuacja rynku nie wygląda przecież aż tak fatalnie. W porównaniu do

ostatniego wzrostu to dzisiejszy spadek w najgorszym razie sprowadził ceny

do 50% zniesienia.gif To przecież jeszcze nie tragedia. Widmo wykreślenia

formacji głowy z ramionami stało się jakby wyraźniejsze, ale to nadal tylko

hipoteza. Jeśli zejdziemy jeszcze niżej to wtedy będzie można się martwić

naprawdę i szukać okazji do zajęcia krótkiej pozycji na jakimś odbiciu.

Warto także zauważyć, że panika w dużej mierze dotyczyła rynku terminowego.

Na kasowy też wprawdzie ceny zniżkowały, jednak dynamika spadku była

znacznie mniejsza, co widać po spadku bazy do niemal zera. Kontrakty01.gif

Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama