Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 13.01.2003 07:48

W Stanach standard, czyli reakcja na złe dane makro ogranicza się do

pierwszej pół godziny. Później do pracy przystępują analityczne zastępy

bankowych analityków i zaczyna się tłumaczenie niewytłumaczalnego. Od razu

pokazano zwiększające się prawdopodobieństwo kolejnej obniżki stóp (na razie

znikome), a jak pamiętamy da się tym usprawiedliwić każe dane. Jeden z

Reklama
Reklama

ekonomistów policzył też, że ewentualny błąd szacunkowy przy obliczaniu

zwolnień w sektorze pozarolniczym wynosi właśnie około 100k, więc na dobrą

sprawę możliwe że tak naprawdę wzrosły (rewizja w kolejne miesiące). Tylko

czemu nikt nie pomyślał, że spadły np. 100k więcej, tym bardziej że rewizja

za poprzedni miesiąc była właśnie negatywna o ponad 40k ? Pokazywano także

niską dokładność danych w okresie świątecznym, ze względu na specyficzny

Reklama
Reklama

okres zatrudniania pracowników sezonowych. Zresztą ich mniejsza liczba

zatrudniana na święta oznacza przecież, że mniej będzie zwolnień w nowym

roku. Tylu argumentom sam bym się chyba nie oparł (sic).

Prawda o rynku pracy nie jest niestety tak różowa, a dziwna reakcja

potwierdziła tylko prawidłowość z ostatnich publikacji tych danych. Mają one

znaczenie tylko przez 2 godziny (akurat by nasz rynek się na nie złapał), a

Reklama
Reklama

później rynek przypomina sobie o nich dopiero przy zmianie rynkowego

nastroju. Warto przy tych danych zobaczyć, w których sektorach ubyło miejsc

pracy. Liderem jest sektor detaliczny (i to w święta !!!) strata 104k, oraz

przemysł, gdzie liczba miejsc pracy spadła o 65k (10 razy więcej w całym

roku). To 29 miesiąc z rzędu, gdy spada zatrudnienie w przemyśle. To nie

Reklama
Reklama

tylko pokazuje dramat rynku pracy, ale też sytuację firm, której dalej

obcinają koszty i boją się inwestować. W takich warunkach nie można mówić o

ożywieniu w gospodarce.

Kolejnym powodem do kupna było przekonanie, że tak słabe dane będą

faworyzować pakiet stymulacyjny Busha (czy gospodarkę ? :-). W obliczu

Reklama
Reklama

kolejnych zwolnień Kongres może być bardziej skłonny nawet do tak dużego

zwiększania deficytu budżetowego. Jednak według New York Times, Biały Dom

przyznał, że w tym roku "stworzonych" zostanie tylko 190k miejsca pracy z

2,1 miliona, które zapewni pełna realizacja pakietu. To odrobiłoby straty

zaledwie za listopada i grudzień. Widać więc, że to nie takie proste, a z

Reklama
Reklama

podobną sytuacją na tym rynku, gdy liczba miejsca pracy spadała drugi rok z

rzędu mieliśmy do czynienia ostatnio aż w 1957-58. To chyba najlepiej

pokazuje sytuacje.

Jednak styczeń to nie czas na takie bzdury ;-) Tak samo zostało zignorowane

ostrzeżenie banku FleetBoston, który w tym tygodniu jest jedną z

ważniejszych spółek podających wyniki. W piątek bank obniżył prognozy o

...... połowę !!!. Zamiast 57 centów zarobi tylko 28 centów. Powodem jest

800 milionów strat w wyniku złych długów będących skutkiem Enronu, oraz m.in

United Airlines. Mimo tak drastycznej zmiany prognoz, inwestorzy prawie nie

zareagowali ("... ale spółka kontynuować będzie swoją politykę

systematycznego wypłacania dywidend"). Sugeruje zrobić to reszcie firm. Po

przekroczeniu prognoz będzie powód do wzrostu cen akcji. Prognozy wyników

obniżyli także oczywiście wszyscy analitycy "będący zaskoczeni, że bank nie

informował rynku o tym wcześniej". Przypomnę, że kurs prawie nie zareagował.

Takie zachowanie pokazuje siłę tego rynku, ale także jego naiwność.

Ewidentne dmuchanie balona pod prąd zawsze dość szybko kończyło się

dynamiczną wyprzedażą w najmniej spodziewanym momencie. W tym tygodniu (tak

naprawdę ważniejsze dopiero od jutra) spółki zaczynają podawać wyniki i

jeśli też rozczarują, to rynek z pewnością przypomni sobie o tych wszystkich

negatywnych wiadomościach. Trzeba poczekać na wyjaśnienie i grazyła, że utopi USA w "morzu ognia", jeśli będą

one nadal zagrażać temu krajowi. Rynki mogą znów na to zacząć reagować.

W weekend spotkał się też OPEC, który zgodnie z oczekiwaniami zwiększył

wydobycie ropy o 1,5 mln baryłek dziennie. Uzupełnia w ten sposób braki ropy

z rynku Wenezueli, które nawet po zakończeniu strajku nie napłyną na rynek

jeszcze co najmniej przez miesiąc. ROPA.gif na tą informację raczej nie

zareaguje.

Co na dzisiaj ? Ważniejsze wyniki spółek w USA dopiero jutro, dane makro

także (sprzedaż detaliczna), więc rynki europejskie po weekendzie raczej

będą niechętne do handlu. Warto zwrócić uwagę na produkcję przemysłową w

Niemczech o 12:00. Prognoza +0,6% m/m po ostatnim spadku 1,3%. Neutralna

sesja w Stanach tym razem cieszy byki (powinno być gorzej), więc na otwarcie

rynki mogą zyskać po parę punktów. Największe prawdopodobieństwo dawałbym

scenariuszowi stabilizacji i wyczekiwania na kolejne sesje za oceanem. Warto

jednak obserwować obrót, bo ostatni większy byczy kapitał bardzo lubi

poniedziałki i w ten dni ostatnio najłatwiej było inicjować wzrosty.

Tak jak pokazywałem w Weekendowej sytuacja jednak na razie trochę patowa. U

nas też czekamy na wyniki spółek, biopaliwa i rozstrzygnięcia spraw PKN w

UOKiK - nasze perełki bez wyraźnych sygnałów PKN.gif TPS.gif PEO.gif

Węgierski BUX pozostał w konsolidacji. Wydaje się, że sesję stabilizacji

skończymy na małym plusie i poczekamy na impuls z rynków zachodnich - to one

będą miały teraz decydujący wpływ, a dzisiaj raczej przełomu nie będzie.

Oporem ostatnie szczyty, wsparciami luki hossy Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama