tu już nawet o nowe inwestycje, ale o zamówienia komponentów do własnej
produkcji. Wiadomo, że im mniejsze wydatki, tym mniejsza produkcja, tym
mniejszy zysk. Inwestorzy w przypadku Intela głównie właśnie na tą liczbę
zwracają największą uwagę. Intel mocno tutaj rozczarował. Wydatki na ten rok
mają wynieść 3,5-3,9 mld dolarów. To fatalna prognoza. W zeszłym roku
wydatki zostały obniżone do 4,7 mld, a jeszcze rok wcześniej wynosiły ponad
7 miliardów. CFO Andy Bryant (a czytelnicy Weekendowej pamiętają, że CFO
mają dobre prognozy) dobrze to podsumował - "nie oczekuję ożywienia .......
warunki gospodarcze będą zbliżone do obecnych".
Czy ważniejszy zysk na akcje w odniesieniu do zaniżonych prognoz, czy
ważniejsze prognozy spółki na kolejne kwartały ? Patrząc na historyczne
zachowanie akcji, ważniejsze prognozy. Z albumu wygrzebałem komentarz do
wyników dokładnie sprzed roku. Wklejam w oryginale. "January 15, 2002 -
Intel beat estimates after the close on Tuesday, but once
again provided wide-ranging forward guidance and announced that it will cut
capital spending for 2002." Tłumacząc wychodzi nam dokładnie to samo co
wczoraj, czyli Intel podał lepsze wyniki (16 vs 14), ale zapowiedział
obniżkę wydatków na 2002 rok. Patrząc na wykres Intel.gif (pionowa linia
zaznacza dzień publikacji sprzed roku) wnioski na temat wczorajszych dlować będzie spekulacja akcjami, a na fundamenty przyjdzie czas
po uspokojeniu w Iraku i zakończeniu "efektu stycznia|. Po sesji Intel po
szybkim wzroście zaczął tracić i dopiero na koniec sesji wyszedł prawie 1%
na plus. AHI też zanurkowało ze względu na wspomniane prognozy wydatków, ale
na koniec odrobili do jedynie -0,16%. Kontrakty neutralne.
Dzisiaj kolejna przystawka przed jutrzejszą lawina danych. Przed sesją
wyniki poda Bank of America, Fannie Mae, a po sesji Apple i Yahoo. To
jedynie te ważniejsze spółki. Z danych rynek zapewne znowu zignoruje
inflacje cen producentów Wykres_1.gif o ile nie będzie dużego spadku. Z
danych mamy jeszcze publikacje o dynamice zapasów firm, oraz Beżową Księgę,
ale dopiero o 20:00. To może wpłynąć na końcówkę sesji, co dla rynków
europejskich jest najważniejsze.
Euroland powinien zacząć na małym plusie (Dax w ostatnich minutach stracił
20 pkt - będzie odbijać). USA wbrew złym prognozom nie popsują szampańskich
nastrojów panujących od początku roku na większości giełd Eurolandu. U nas
wczorajsze zachowanie rynku znowu przyniosło trochę wątpliwości, szczególnie
że korekta odbyła się pod samym grudniowym szczytem. Trudno jednak by każda
sesja była wzrostowa, a dotychczasowy łagodny przebieg korekty dalej
pozostawia nadzieję na atak na ostatnie szczyty. Na dzisiaj najrozsądniej
byłoby poczekać na kolejne wyniki amerykańskich spółek i dopiero na to
reagować. Wyniki mogą bowiem wnieść sporo nerwowości na giełdy i ruchy mogą
być dynamiczne. Jeśli nasz rynek wybierze zły kierunek, to późniejsza
wyprzedaż, lub odkupywanie papierów będą jeszcze gwałtowniejsze. Indeks
skończył na pierwszym wsparciu Indeks.gif więc początek może być
najważniejszy. Jeśli Euroland będzie słaby to dzisiaj możemy (górna granica
bólu) zejść nawet do 1210 na indeksie i tuż nad 1220 na kontraktach
Kontrakty.gif Takiego spadku jednak się nie spodziewam. Ja liczę na dzisiaj
na jakąś stabilizację i wyczekiwanie na rozstrzygnięcie dylematów na rynku
amerykańskim. Od góry ograniczają nas oczywiście grudniowe szczyty i
wcześniej wczorajsze maksy. Ich dzisiejsze testowanie byłoby bardzo
ryzykowne.
Z danych o 16:00 mamy u nas publikacje GUS dotyczące inflacji w grudniu.
Ceny żywności sugerują kolejny spadek inflacji do rekordowo niskiego poziomu
0,8 r/r., choć jeszcze niedawno oczekiwano 0,9%. Rynek tą informację
zdyskontował, ale niska inflacja to powracający znów temat obniżek stóp pod
koniec stycznia. Na najbliższe dni to nie ma znaczenia. MP