Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 16.01.2003 07:47

Wczorajsza sesja w Stanach wprawdzie nie była nazbyt optymistyczna, to

jednak należy pamiętać, że spory spadek amerykańskich indeksów mamy już w

cenach, co pozwala sądzić, że większe szkody nam nie zostaną wyrządzone. Ale

do rzeczy. Po początkowym spadku wartości głównych indeksów reszta sesji

przebiegała w spokoju, wykresy przypominały nasze południowe marazmy Dow.gif

Reklama
Reklama

Nasdaq.gif SP500.gif

Za głównego winowajcę tego stanu rzeczy obwinia się Intel, który jednak

podobno nie podał zbyt dobrych wyników. Dobrze, że tamtejsi inwestorzy tak

szybko do tego doszli, bo chyba najgorsza rzecz to żyć w nieświadomości.

Przestraszyła ich niska wartość wydatków inwestycyjnych. Nie bez znaczenia

były słowa szefa: "Kontynuacja niepewności, co do ekonomicznej kondycji

Reklama
Reklama

gospodarki globalnej sprawia, że określenie przyszłej wielkości popytu i

innych ważniejszych wielkości jest obecnie niezwykle trudne". Warto

pamiętać, że spółka jest największym producentem procesorów, a zatem jej

nastawienie (nie wypowiedziane, ale sygnalizowane przez spadek wspomnianych

wydatków) i jej prognozy rzucają cień na sporą część całego sektora

technologicznego. Wczoraj był to cień wyjątkowo ciemny.

Reklama
Reklama

By nastroje nie były zbyt szampańskie, mimo trwającego karnawału, przed

sesją przedstawiciele DuPont ostrzegli, że wyniki spółki mogą nie być takie,

jak wcześniej zakładano - mogą być nieco słabsze. Nie można zapomnieć, że

wczoraj opublikowane zostały dane dotyczące wzrostu cen produkcji

sprzedane. Okazało się, że wzrost nie był tak duży jak się spodziewano -

Reklama
Reklama

głównie za sprawą spadku cen samochodów. To także podziałało na inwestorów

zniechęcająco, gdyż widmo deflacji zagląda już każdemu w oczy. Wydaje się

jednak, że na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie. Zwłaszcza w przeddzień

wojny z Irakiem, a więc niewiadomej co do przyszłych cen ropy. Zresztą jak

pokazuje wczorajszy dzień nawet weekendowe deklaracje o zwiększeniu

Reklama
Reklama

wydobycia nie są w stanie zatrzymać wzrostu cen ropa.gif Wczorajsza zwyżka

była reakcją na informacje, że w ubiegłym tygodniu po raz kolejny zanotowano

spadek ilości zapasów tego surowca i to znacznie szybszy niż się wcześniej

spodziewano.

Innym wczorajszym wydarzeniem była oczywiście Beżowa księga, czyli raport

Reklama
Reklama

Fed o stanie gospodarki. Właściwie wydarzenie to była bardziej medialne niż

faktycznie analityczne. Trzeba bowiem powiedzieć, że po raz kolejny

zauważyliśmy, że Fed jest po prostu bezradny na to co się dzieje w

amerykańskiej gospodarce i ciągłe mówienie o lepszej przyszłości nadal nie

znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Test beżowej jest tak podobny do

tego z ostatnie publikacji, że można podejrzewać, że została przepisana :-)

Ogólnie nadal obserwuje się stagnację w gospodarce. Są miejsca, gdzie

niektóre sektory wykazują jakieś przejawy poprawy, ale są to raczej wyjątki.

Nastroje wśród przedsiębiorców nie są najlepsze i właściwie trudno znaleźć

jakiś powód by takie nie były. Odnotowany został słaby sezon

przedświąteczny. To także potwierdza, że może jeszcze z popytem

konsumpcyjnym nie jest źle, to jednak nie można liczyć na jego wzrost. Nie

ma popytu na kredyty inwestycyjne. Obecnie głównym motorem wzrostu

zadłużenia w bankach są niskie stopy procentowe wykorzystywane przy

finansowaniu zakupu nieruchomości. Trzeba jednak zauważyć, że widać już

pierwsze oznaki przesycenia, co przejawia się w postaci niewielkiego spadku

cen. Nie jest to jednak jeszcze tendencja ogólno krajowa, ale myślę, że to

właśnie ona sygnalizuje, co nas czeka i zmusza do przewidywania

konsekwencji.

Po sesji mieliśmy kolejną falę wyników, z których najważniejszymi były

słabsze od oczekiwanych wyniki Apple oraz lepsze wyniku Yahoo!. Producente pomoże po spadku w czasie regularnej sesji.

Obecnie kontrakty w USA notują lekkie spadki względem fair value (SP -1,7

NQ -7).

Można zatem sądzić, że nasz rynek raczej będzie daleki od euforii na

początku sesji. Otwarcie zapowiada się poniżej wczorajszego zamknięcia i

byki stoją przed trudnym zadaniem - obrony wsparć. Przypomnę, ze obecnie

jednym z nich jest poziom 1223 pkt. Niżej byków broni już jedynie poziom

luki hossy. Jeśli ostatnio obserwowany popyt jest "prawdziwy", to ma dziś

szansę zaistnieć. Na sesja nadal powinna królować być niepewność za sprawą

oczekiwań na kolejne dane makro z USA (CPI, wnioski o zasiłek dla

bezrobotnych)oraz kolejne publikacje wyników spółek (BankOne, Delta, EBay,

FleetBoston, Sears, Sun Microsystems, United Technologies i wiele innych) KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama