Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 16.01.2003 16:37

Dzisiejsza sesja trochę namieszała w dotychczasowym, dość klarownym, obrazie

technicznym rynku. Po spadku pod 1223 pkt już trudno w zaparte mówić o

trendzie wzrostowym. Spora czarna świeczka i to jeszcze po luce bessy to

przecież nie jest sygnał kupna. Co zatem się stało? Dzisiejszą sesję można

odczytać jako zaprzeczenie trendu wzrostowego, ale żeby za szybko nie

Reklama
Reklama

wyciągać wniosków - mamy trend boczny. Po dzisiejszym spadku nie bez podstaw

mogłoby być zamknięcie posiadanych pozycji. Jednak by niedźwiedzie nie

wpadły w euforię, mały szczegół. Nie można mówić jeszcze o trendzie

spadkowym. Do tej pory nie padł żaden wiarygodny sygnał przejęcia władzy

przez podażową stronę rynku. Jest do tego blisko, ale dziś nic takiego nie

miało miejsca.

Reklama
Reklama

Co może być takim sygnałem? Spójrzmy na wykres. Kontrakty01.gif Ceny

kontraktów dwukrotnie znalazły się w okolicy 1250 pkt. Za drugim razem nawet

poziom ten został pokonany i zbliżyliśmy się do oporu w postaci grudniowego

szczytu. Nie udało się wyjść wyżej. Rynek po fiasku walki na szczytach

stracił na sile i obecnie pogłębił spadek. Jak widać na wykresie, zejście

poniżej poziomu ostatniego dołka wykreśli formację podwójnego szczytu, co

Reklama
Reklama

byłoby sygnałem sprzedaży. To zejście równałoby się z zamknięciem luki hossy

z początku stycznia.

Rynek ostatnio jest bardzo mocno rozchwiany i wiele tu emocji. Zatem lepszym

sposobem na analizę rynku wydaje się skupienie swojej uwagi na wykresie

indeksu Indeks01.gif Tu także mamy do czynienia ze spadkiem po wcześniejszym

Reklama
Reklama

wykreśleniu luki bessy. Tu ta luka jest zdecydowanie wyraźniejsza. Mamy

zatem ciekawą sytuację - albo zostanie zamknięta luka hossy lub dzisiejsza

luka bessy. Sygnał wskaże nam prawdopodobną drogę dalszej wędrówki wykresów.

W obecnej sytuacji obstawienie któregoś ze scenariuszy jest praktycznie grą

w czerwone-czarne. Ostatni szum wokół wyników finansowych w USA sprawił, że

Reklama
Reklama

prognozy są mało wiarygodne. Zdawanie się w takich chwilach na AT jest

rozsądnym rozwiązaniem, ale skoro sama AT nie daje jednoznacznych sygnałów,

nie pozostaje nic innego jak wstrzymać się od ruchu. Jeśli już mamy jakieś

pozycje, to należałoby je przetrzymać i poczekać na sygnał ich utrzymania

lub otwarcia nowych w kierunku przeciwnym.

Reklama
Reklama

Informacją, która także wzbudziła dziś zainteresowanie graczy na rynku

terminowym jest fakt obniżenia wielkości depozytów zabezpieczających.

Obecnie, by otworzyć kontrakt na indeks WIG20, należy posiadać 6,7% jego

wartości. Depozyt utrzymania pozycji wynosi 4,8%. Podejrzewam, że informacja

ta ucieszyła znaczną większość graczy na rynku. "Super, to teraz za tą samą

kasę można otworzyć więcej kontraktów". "Jest okazja do większego lewaru".

Niestety można przypuszczać, że grono graczy w ten sposób myślących będzie

się kurczyć, a jeśli nawet nie, to będzie w nim trwała dość duża rotacja.

Trzeba bowiem pamiętać, że gra "na maksa" jest najlepszym sposobem na

bankructwo. Osoby trochę już osiadłe na rynku wiedzą, że to nie wielkość

depozytu decyduje o wielkości pozycji, ale ryzyko jakie się podejmuje. Miarą

ryzyka jest w tym wypadku wielkość straty, na jaką narażamy posiadany

kapitał. Przed każdym zleceniem otwarcia pozycji należy sobie odpowiedzieć

na pytanie, na jaką stratę jesteśmy sobie w stanie pozwolić. Dopiero wtedy

określamy, wielkość otwieranej pozycji. Depozyt zabezpieczający jest tylko

barierą administracyjną, która ma zapewnić bezpieczeństwo rozliczeń i nie ma

nić wspólnego z określaniem ryzyka gry. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama