WIG20 spadł poniżej 1190 pkt., co przełożyło się na 1,7% stratę. Obroty jednak są dziś dość małe i wynoszą 82 mln zł. Trudno jednak z tego wyciągać pozytywne wnioski. Widząc na horyzoncie duże spadki w USA nikt nie kwapi się z mocniejszym kupnem. Wydaje się, że będzie można wejść na rynek po bardziej atrakcyjnych cenach. Zresztą w ostatniej godzinie jeszcze wiele może się wydarzyć. Na niektórych spółkach (m.in. TPS) leżą duże oferty kupna i jeśli spotkają się z odpowiedzią rynku obroty znacznie wzrosną.

A końcówka zapowiada się bardzo atrakcyjnie, bo o 15.15 zostaną podane dane o grudniowej produkcji przemysłowej w USA, a potem o 15.45 styczniowy wstępny odczyt indeksu zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan. Analitycy spodziewają się symbolicznego wzrostu produkcji o 0,1% i nieznacznej poprawy nastrojów (z 86,7 do 87,5 pkt.). Jednak wobec rozczarowujących informacji ze spółek nie wydaje się, by te informacje mogły odmienić atmosferę na giełdach.

Kontrakty na amerykańskie indeksy notują duże spadki. CAC traci ponad 2%, DAX blisko 3%.

Ciekawe jest zachowanie giełdy w Budapeszcie. Po drastycznym spadku wartości forinta, BUX rośnie, co jest wyjątkiem na światowych rynkach w dniu dzisiejszym.

U nas zadaniem minimum dla podaży jest zamknięcie poniżej 1208 pkt., co będzie utrzymywać niekorzystny obraz rynku w krótkim terminie. Kluczowy jest jednak poziom 1177 pkt. (luka hossy) i póki nie zostanie przełamany nie warto wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Jeśli jednak publikowane dane nie poprawią nastrojów indeks może osiągnąć dolną granicę luki.