Sam indeks jest na poziomie piątkowego zamknięcia, co po słabych ostatnich sesjach nie jest raczej dobrym znakiem. Dziś podaż się wstrzymała, ale też nie widać większej chęci o kupna akcji. Wygląda to trochę tak, jakby zniżki z końca ubiegłego tygodnia i wysyp złych informacji wystraszył trochę kupujących i którzy wolą zaczekać na kolejne sygnały z rynku.
Na "usprawiedliwienie" marazmu na naszym parkiecie można powiedzieć, że podobnie sytuacja wygląda w eurolandzie. DAX zyskuje ok. 1%, ale też przypomnijmy, że w piątek spadł o ponad 4%. FTSE10 i CAC prawie nie zmieniają wartości. Zwróćmy uwagę, że dla większości światowych indeksów dzienny MACD odbił się od dołu od poziomu równowagi i ponowił sygnał sprzedaży, ale jest bliski jego ponowienia. Tak jest w Paryżu, Frankfurcie, Londynie. Na amerykańskich indeksach wygląda to trochę lepiej, bo na przełomie roku (podobnie jak u nas) MACD zatrzymał się na poziomie równowagi. Jednak mała dynamika oddalania się od poziomu zero sugerowała słabość kupujących i to się potwierdziło w minionym tygodniu. Takie zachowanie MACD, szczególnie na indeksach z eurolandu, sugeruje, że od początku grudnia znajdują się one w nowej fali bessy, która doprowadzi do przełamania ubiegłorocznych minimów. To nie jest scenariusz korzystny z punktu widzenia naszego parkietu, gdyż oznaczałby ruch przynamniej do 1040 pkt. na WIG20.
Największe obroty notujemy dziś na telekomunikacji, która wciąż znajduje się w pobliżu półrocznej linii trendu wzrostowego. Przebiega ona na wysokości 12,80 zł, a obecna cena to 13 zł. Tutaj również dzienny MACD jest bliski wygenerowania sygnału sprzedaży po nieudanym teście poziomu równowagi. Przecięcie średniej będzie zapowiedzią głębszej przeceny.