Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 21.01.2003 15:37

Zaczęliśmy nieco zaskakującym plusem. Pierwsze transakcje mieliśmy 4 pkt.

nad poziomem wczorajszego zamknięcia 1190, a maks. udało się zrobić jeszcze

następne 4 pkt wyżej. Inwestorzy zupełnie zignorowali negatywne sygnały z

sektora bankowego, a do chwili amnezji zachęcał rosnący ponad 2% niemiecki

Dax.

Reklama
Reklama

Początek handlu akcjami faktycznie pokazał zignorowanie zarówno wczorajszego

Pengab, jak i posesyjnych wyników BIG"u, które sugerują tworzenia

analogicznych dużych rezerw przez pozostałe banki. Plusy udało się jednak

utrzymać tylko kilkanaście minut. Podaż bardzo szybko skorzystała z okazji i

rozpoczęła się wyprzedaż wszystkich banków, sprowadzająca indeks i kontrakty

w okolice 1175 pkt. Tutaj przystanek był możliwy dzięki świetnemu odczytowi

Reklama
Reklama

styczniowego wskaźnika oczekiwań niemieckich menadżerów (ZEW). Wskaźnik

wzrósł po raz pierwszy od siedmiu miesięcy, głównie dzięki nadziejom na

szybką wojnę w Iraku (spadek cen ropy), oraz poprawę na rynku akcji. Reakcja

była oczywiście pozytywna, ale inwestorzy dość szybko o tym zapomnieli

uznając chyba, że akcje przecież powróciły na grudniowe minima, a nadzieja

na spadek cen ropy pozostaje nadzieją.

Reklama
Reklama

Zresztą na żadne pozytywne informacje rynek bardzo długo nie reagował.

Równie dobre dane z rynku nieruchomości pozostały bez reakcji. To samo

lepsze od prognoz wyniki spółek. Fakt, że dziwnym staje się regularne

pokonywanie tych prognoza akurat o 1 cent. Zupełnie jakby były specjalnie

pod to robione ;-) Teraz jednak ważniejsze dla inwestorów są prognozy samych

Reklama
Reklama

spółek. Co gorsza, te wcale nie były dzisiaj złe. Również nie pomagało

podwyższanie rekomendacji dla General Motors, dla Juniper, Nortela i paru

mniejszych firm. Ostatnie spadki w Stanach (i wcześniejsze słabe prognozy

największych firm) diametralnie zmieniły rynkowe nastroje. Rynki są teraz

wyraźnie przestraszone i do wzrostu potrzeba naprawdę dobrych informacji.

Reklama
Reklama

Sesyjny dołek ustaliliśmy na godzinę przed otwarciem w USA na poziomie 1163

pkt na kontraktach. To efekt paru stopów i nieco panicznej wyprzedaży z

powodu mocnego sypnięcia TPS i PKN. Mimo że dość spore, to były to jednak

tylko pojedyncze transakcje i szybko zaczęliśmy odrabiać, powracając

błyskawicznie nad wsparcie. Wraz ze zbliżającym się otwarciem w USA

Reklama
Reklama

wszystkie nagromadzone dobre informacje powoli zaczęły być odzwierciedlane w

PMI i to przekonało przestraszonych inwestorów, że w USA wcale tak źle nie

będzie. Kontrakty wraz z indeksem doszły do 1180 pkt.

Jednak co innego otwarcie, a co innego regularna sesja. Podaż w USA zrobiła

to samo co na naszym rynku - skorzystała z okazji. Szybka wyprzedaż po

chwilowym wzroście znowu zdołowała nasz rynek i skończyliśmy dzisiejszą

sesję sporym spadkiem 18 pkt. na kontraktach i 16 na indeksie.

Technicznie sytuację pogorszyło nieco zamknięcie luki hossy na indeksie, ale

to na dzisiaj nie było żadnym osiągnięciem. Osiągnięciem byłoby zamknięcie

pod linią trendu spadkowego/linią szyi RGR na obu rynkach Kontrakty01.gif

Indeks01.gif Dzisiaj ten poziom został jeszcze obroniony i o jego dalszych

losach zadecyduje zarówno sesja w USA, jak i posesyjne wyniki (głównie

Motorola). Choć sesja dzisiejsza wyglądać może fatalnie, widać było na

niektórych spółkach chęć do odreagowania w sumie dość dużego ostatniego

spadku. Wszystko jednak w rękach Amerykanów. Jeśli zawiodą byki, to

spotykamy się dopiero przy 1150 pkt. broniąc linii szyi podwójnego szczytu.

MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama